Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2008

lęk...

Obraz
wczoraj.... Wczorajszego wieczoru z ogromnym natężeniem pojawiał się lęk... Wszedł cicho od strony lasu przez uchylone drzwi na balkon... Nie musiał się rozglądać, drogę znał dobrze do mojego wnętrza... Od ostatniej jego wizyty nic się tutaj nie zmieniło, pośród tych rozrzuconych książek, płyt, setek kartek zapisanych z jednej strony zadaniami z terapii, z drugiej wierszami... Niejednokrotnie pytałam siebie, jak unieść ten stan... Jak przejść do porządku dziennego, kiedy wszystko się rozsypuje, zapada... Pustka...i znów dotykam dna ciemności... Jakaś delegacja poza ciało i duszę... w celu wytropienia pragnień podświadomości... w celu odnalezienia interlinii oddzielającej to co teraz, od szczęścia, spokoju i bezpieczeństwa...? Kolejny drink... Kolejna łza...Znów nie wiem gdzie jestem... Otacza mnie wstręt do człowieka i litość zarazem dla jej marnego i wrednego wnętrza...nie wiem nawet do końca czy pragnę je zaakceptować i uznać, czy nie... Nie chcę być już Dobrym Duchem otoczenia, tego...

...???...

Obraz
zaufanie? wsparcie? tylko jeśli coś jest w stronę kogoś... jeśli ja potrzebuję..to zawsze mnie brzydko mówiąc wychujają... gdy jestem potrzebna...jestem zawsze ta super..przyjacielem nawet mnie okrzykują... po czym wbija się nóż w plecy.... nie trzeba wdzięczności..wystarczy tylko serce... a ja wciąż sobie nie radzę... nie radzę sobie ze śmiercią której byłam świadkiem... dużą śmiercią maleńkiego człowieka... wazył zaledwie 800gram... wciaż budzę sie i płaczę. wciąż mi sie śni to, co widziałam... wciąż we śnie chodzę do zakładu pogrzebowego i zanosze maleńki kaftanik i pieluszkę w niebieskie misie. wciąż widzę go..maleńkiego..granatowego..na tej wielkiej białej poszewce... wciąż bez sensu chodzę na cmentarz... choć to nie moje maleństwo... i wymaga się ode mnie bym była silna... bym była akuratna... bym pocieszała... a kto mnie pocieszy..kto mnie przytuli... to maleństwo jest jak moje...to które było znacznie mniejsze a które odeszło... nikt nie zapytał"jak sobie radzisz"... ...