Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

...

Obraz
Są takie dni, gdy banalne prawdy, uświadomione już dawno,stają się objawieniem, gorącym powiewem powietrza oblepiającym twarz, gdy wychodzisz z idealnie klimatyzowanego pomieszczenia wprost na rozgrzaną ulicę sapiącego miasta. I niby spodziewasz się właśnie takiej kolei rzeczy, ale zawsze jest to zaskoczenie, jakby działo się za twoimi plecami, tobie przeciwko. Takie banalne prawdy, jak te, że łatwiej jest krytykować niż spróbować zrozumieć; zmierzyć wszystkich własną miarą niemiarodajną, niż dostrzec inny kontekst; prześlizgnąć się po powierzchni i wyciągnąć wnioski tak ostre jak papryczka chilli zamiast zajrzeć pod inne warstwy. Naprędce zapisane zdanie ma pełnić funkcję wentyla, ale nie pomaga. Nadmiar kipi pod pokrywką, a ujścia nie ma, bo wiem, że nie będzie reakcji zwrotnej. Tąpniecie było tu, a tam nie drgnęła nawet powieka. Myślałam, że znajomość psychologii pozwoli mi lepiej zrozumieć ludzi. Ludzi nie zrozumiałam, ale czasem motywy, powody, sposoby ich reakcji, działań stawa...

domek...

Obraz
miałam kiedyś taki domek. całą zimę(mimo,ze ją kochałam) czekałam na lato...żeby już móc go rozłożyć... w środku było duszno... ciężko było wytrzymać z gorąca... ale to był mój domek. kolorowy. przesiadywałam w nim ile tylko mogłam. zabierałam zeszyt...kredki... i zamykałam się w"moim domu"... słyszałam jak przy otwartym oknie z mojego prawdziwego domu niosą się krzyki taty... a ja miałam swój domek. duszny. ale bezpieczny. byłam pewna ze on ma taką moc.. która nie pozwoli wejść do niego nikomu,kto mógłby mnie skrzywdzić. miał. nigdy nikt kto do niego wszedł nie zrobił mi krzywdy. Tato w ataku złości połamał mi go i spalił dwa lata później.

dziś będzie duzo.

Obraz
segreguję.porządkuję.układam. wyrzucam. ale są rzeczy, z którymi na tą chwilę nie mogę się rozstać. może za tydzień. może za dwa. jeszcze jest czas. Ojcze nasz któryś jest w niebie o ile jesteś, bo zaczynam w to wątpić święć się imię twoje chociaż nie mam pojęcia jak ono brzmi przyjdź królestwo Twoje którego ustrój polityczny będzie autokratyczny zniknie konieczność wybierania co cztery lata kolejnych głupców na wysokie stołki bądź wola Twoja i niech się nadal źle dzieje na świecie niech trwają wojny niech giną dzieci i chwałą bądź broni nuklearnej jako w niebie tak i na ziemi niech młode anioły noszą kosy w kieszeni chleba naszego powszedniego i chleba i wędlin i wódki i aż do pierwszego i odpuść nam nasze winy do których się nie poczuwamy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom zaraz po ich śmierci. i nie wódź nas na pokuszenie, bo sami się wodzimy i nie potrzeba nam Twojej pomocy ale zbaw nas ode złego i obłudnego dozorcy od wysokiego rachunku telefonicznego od hałaśliwych sąsiadów ...

tu i teraz

Obraz
próbuję łapać to,co mam na tu i teraz. ciemność z mego wnętrza sporo mi zabiera... wiele przykrywa... zmuszam się do wyjścia z domu... do dostrzeżenia... do doświadczenia... poczucia... czasem się udaje. na chwilę zapominam jak bardzo boli...

na wskroś...

Obraz
przebijam swoje"ja na wskroś czekaniem... A ja mam ochotę biec ile sił w nogach... Naderwanymi skrzydłami trzepocę z całych sił... Dynamika maskuje to pęknięcie widoczne tylko dla mnie, które wewnątrz mnie położyło się cieniem... Zapewne wiecznym... Wiecznym, niewidocznym... Do środka chowam to z czym się borykam... Środek trawią rozżarzone węgle, choć na zewnątrz lśnią w słońcu me skrzydła, z których spokój i radość spływa na tych wokoło... Ciężko mi się na kimś wesprzeć. Pieprzona Joanna Darc.

Los.

Obraz
Życie co jakiś czas daje mi nadzieję. By dość szybko ją zabrać... wydłuża oczekiwania... wyostrza zmysły... każe trwać. Sprawia, że znikam z linii spojrzeń... Wymusza ze mnie same czasowniki w czasie przeszłym. Miałam.Byłam.doświadczałam.Czułam. Bałam się. Straciłam. Oczekiwałam. Łudziłam się.

Tamara Oskuld.

http://www.tvp.pl/opole/rozmowa/ukryte-prawdy-rozmowy-o-zyciu/wideo/odc-4-10-maja-2014-r/15223408

Sen...

Obraz
Prześladuje mnie za każdym razem, gdy zamknę powieki... Nie mogę uspokoić oszalałego tętna. Szumi mi w uszach. Leżę tak z wnętrzem rozdartym na strzępy... Świadomość tak ważna... a jednak w nocy mnie zabija. Lepiej było nie myśleć. Wyłączyć do końca żywych dni opcję kontrolną, oddać się bezwstydnemu pogrążaniu w pustce czasu... Gdzieś w oddali przykuca zaczajona nadzieja, może w końcu pojawi się ktoś.. coś...kto zamieni bezdźwięczny napis na porośniętej mchem przeszłości na bardziej wzniosły niż: "DZIWKA-WINNA"

do żywego...

Obraz
czuję wszystko jakbym żyła bez skóry... za bardzo... zbyt głęboko... stawiam pierwsze kroki na płaszczyźnie nowych emocji. intensywności. barw. nie zawsze potrafię je jeszcze nazwać. przypasować. zharmonizować. ale są moje. i nawet jeśli bolą... to chcę je czuć.

o walce słów kilka.

Obraz
W związku z wczorajszym impulsem do przemyśleń. Całe życie walczyłam. Od początku. Walczyłam by się urodzić. potem..by przeżyć... w szpitalu zostałam zarażona gronkowcem... z dzieci, które razem ze mną opuściły oddział przeżyło dwoje..ja i jeszcze jedna dziewczynka. Moje pierwsze wspomnienie sięga czasu kiedy miałam około 2,5 roku. potwierdziła ten czas moja babcia. Walczyłam z kojcem w domu dziecka. pamiętam jak próbowałam wyjść poza niego. najpierw górą...która jednak za wysoka się okazała..potem pomiędzy drewnianymi deskami... udało mi się. To była moja pierwsza wygrana walka.i pierwszy desant. znalazłam babcię na portierni. niestety.musiała mnie odprowadzić na oddział. ponownie uciekłam po roku z domu na trzykołowym rowerku...jako niespełna czterolatka..przemierzyłam dwa kilometry i kilka ruchliwych skrzyżowań żeby dotrzeć do babci. Babcia musiała mnie odprowadzić do domu. wojnę przegrałam. Walczyłam o schowanie się przed laniem taty...kilka bitew wygranych..kilka przegranych... wi...

pewnego dnia się podniosę...

Obraz
„Pewnego dnia się podniesiesz. Otworzysz lodowate oczy, wstaniesz z odrętwiałych kolan i skierujesz w drugą stronę. Będziesz patrzeć. Nie pod nogi i nie do wewnątrz – tam są tylko kamienie. Będziesz patrzeć na swoje odbicie. Na tę, którą jesteś. Na tę, którą nigdy się nie staniesz. Przestaniesz pławić się w iluzorycznych perspektywach, przestaniesz spływać w dół w postaci wielkich gorących kropli. Nie będziesz więcej żałować i stygnąć. Bolą kolana. Wszystko chciałaś inaczej. Nie powinnaś być taka. Taka, jak inni. Nie miałaś i nie będziesz miała tak samo, jak wszyscy. Tak właśnie myślałaś, gdy postanowiłaś uklęknąć. Ale wtedy już miałaś to straszne, przerażające, obrzydliwe „tak samo”. Świadomość zawsze przychodzi znienacka – niespodziewanie, mocno, w punkt. Nie sposób się przygotować. Tak właśnie pęka struna, rozstępuje się ziemia, urywa się życie. Nie masz już czasu, by donosić w sobie swoją odpowiedź. Jest potrzebna teraz, już, w tej sekundzie. Nie wiesz jednak, co dalej. Musisz się ...

cytat.

"Jestem zwolennikiem swego własnego samobójstwa. Samobójstwo mnie nie szokuje. Wstyd mi będzie? Przed kim? Mój Bóg, z którym rozmawiałem rano, powiedział mi: rób, co chcesz, tylko nie dręcz innych." /Krzysztof Krauze, reżyser/

coś za coś.

Obraz
Mówi się..że są kobiety, które godzą się wewnętrznie z tym,że nie będą miały dzieci. Ja myślę..czuję,że nie jest to kwestia pogodzenia się...a poddania się... Dla mnie to nie jest tożsame... Za każdym razem kiedy próbowaliśmy-nie byłam w stanie się pogodzić ze nie zostanę matką... ale miałam w sobie siłę by walczyć. Teraz stało się coś..że nie mam już siły walczyć i zaczynam się poddawać. nie ma to nic wspólnego z moją wewnętrzną zgodą na to. Nadal uważam że nie jestem w stanie być szczęśliwą bez dzieci... Ale brak mi już sił by o nie walczyć. Nie godzę się z tym. Poddaję się. I boli jakoś inaczej.

Boli mnie wszystko, co się z tobą nie wydarzyło.

Obraz
Potwornie tęsknię - bezradnie, agresywnie, nie do zniesienia. Nie żal mi niczego... Boli mnie wszystko, co się z tobą nie wydarzyło. Nieustające bóle fantomowe. I nie ma więcej „kocham cię” – moja lina ciągnie się w dal do ciebie, robiąc się cienka jak nić… i nigdy nie pozwolą mi zrozumieć czy trzymasz ją tam na górze w swojej rączce". K.Sultanova.