Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2011

nie będzie o...

Obraz
Nie będzie o bólu,smutku, ani o umieraniu. Nie będzie o upływającym czasie.  Nie będzie o Sarze Kane, ani o Sylwii Plath. Nie będzie o zapale czy jego braku. Nie będzie o braku weny czy natchnienia. Nie będzie o przymusie pisania, ani tym wewnętrznym ani tym z zewnątrz.  Nie będzie o zawodzie, niespełnionych oczekiwaniach czy rozczarowaniu. Usiadłam sobie na przydrożnym kamieniu i przyglądam się z jego perspektywy mijającym mnie ludziom i zdarzeniom...  Pozostawiam sprawy samym sobie. Odpoczywam. Zbieram siły na dalszą drogę? A może wręcz przeciwnie, zostawić za sobą chcę wszystko i pójść inną? Spokojnie i powolutku? Nie wiem... Nie tupię, nie krzywię się z niesmakiem... Mrużę oczy, przechylam lekko głowę i delikatnie wyklepuję na kolanie rytm swojej melodii... Pstrykam palcami od czasu do czasu, czasem cichuteńko coś zanucę. Jestem spokojna, mimo wszystko...   Podobno najgorszym grzechem świata jest grzech zaniechania... Nie czuję się grzesznicą... Na rozgrzeszenie ...

wiosna,ach to Ty...

Obraz
piję popołudniową herbatę... czekam na przyjazd przyjaciółki... gdzieś w oddali śpiewa Piasek" ...a wszystko można przeżyć... co do dnia..każdy cal... a wszystko przezwyciężyć... radość jest siłą w nas..." Myślę o sobie...swojej przyszłości... o tym,,że tacy ludzie jak ja mając przyszłość spowitą w cierpieniu przyzwyczajają się do niego... i cierpią nawet...gdy już nie trzeba... Bo ja już nie muszę... mimo to...cierpienia..wspomnienia...i emocje w kiedyś przesłaniają mi często radość z dzisiaj... Potrzeba mi popracować nad świadomością, że ja już nie muszę się bać... nie muszę czuwać z lękiem... mogę być... po prostu... pomimo... a w moim sercu dziś wiosna. dostałam pracę w pogotowiu. mam szansę dzięki Aniołom na spełnienie marzenia i wydaniu swojej książki... siadam w słońcu na balkonie... i myślę ze przyszłość może być piękna dla mnie... Przesyłam Wam zdjęcie wiosenne:)      

...

Obraz
zrealizować cele i ambicje     pokonać przeszkody i osiągnąć wyższy standard     zwiększyć szacunek do samej siebie poprzez uosobienie użytku ze swego talentu     zwalczyć opozycję     mieć kontrolę i wpływ na innych     bronić samej siebie     bronić swej przestrzeni psychologicznej     stawać w obronie swego ego     zwracać na siebie uwagę     być widzianą i słyszaną     podniecać, zadziwiać, fascynować, szokować, intrygować, rozśmieszać, bawić i     prowokować innych     być wolną od społecznych norm     opierać się ograniczeniom i restrykcjom     być niezależną i działać zgodnie z własną wolą     łamać konwenanse     unikać bólu     unikać wstydu     wymazać z pamięci upokorzenia poprzez dalsze działanie  ...

i jeszcze...sedno.

  Gdyby zostawić cię samą, myślisz, że mogłabyś zrobić sobie coś złego? Boję się, że tak.     Czy to, że się boisz, powstrzymuje cię? Tak. To strach powstrzymuje mnie od rzucenia się pod pociąg. Mam świętą nadzieję, że śmierć to kurwa koniec. Czuję się jakbym miała osiemdziesiąt lat. Jestem zmęczona życiem, mój mózg chce umrzeć.     To metafora, nie rzeczywistość. Porównanie.     To w dalszym ciągu nie rzeczywistość. Porównanie, nie metafotra; a nawet gdyby to była metafora, definiującą cechą metafory, jest jej realność.     Nie masz osiemdziesięciu lat. Prawda?   Prawda?      A może masz?             Gardzisz wszystkimi, którzy są nieszczęśliwi, czy tylko mną?      Nie gardzę tobą. To nie twoja wina. Jesteś chora. Ja tak nie uważam.       Nie? Nie. Mam depresję. Depresja to gniew. To to, co się zrobiło, kto przy tym był i kogo za to winis...

powrót do Sary...

Obraz
Nie wiedzieć czemu poczułam pragnienie... pragnienie Sary Kane.... Przecież masz przyjaciół. (Bardzo długie milczenie.) Masz wielu przyjaciól. Co dajesz im od siebie? Musisz dawać im coś od siebie skoro się tak o ciebie troszczą. (Długie milczenie.) Co dajesz im od siebie? (Długie milczenie.) Co dajesz? (Cisza.)` --------  

Czekanie...,

Obraz
Czekanie...to jest ta kwestia życia, której się wciąż nie nauczyłam... W której się gubię i nie wychodzi mi żadna próba, nawet ta generalna... Gnam na oślep jak oszalała... Szarpię się i miotam zupełnie niepotrzebnie... Jakbym zapomniała, że po nocy zawsze przychodzi dzień...  Wierzę w miłość. Przyjaźń. Optymizm. Chęci. Wierzę w siłę dwóch rąk i umysłu... wierzę w ludzi. I w przyznanie się do pomyłki wierzę...     

słabosilna...

Obraz
Żyję z sobą na przemian... Aga, Agnieszka, Agusia... Słaba-silna... Słabosilna... Dzielimy się ciałem. Jak opłatkiem? Nie, jak parą za ciasnych rękawiczek... Na dwie ręce. Ten życiowy sobie gramy koncert i nie ujmując, naprawdę jest nas dwie... A jakie nam czasem skoczne wychodzą melodie :) Wtedy jedna drugą pod rękę i w tan. Raz-dwa-raz-dwa. A potem przychodzi taki czas, kiedy podpieramy ścianę. Tę ścianę, która w nas... Ktoś musi podpierać przecież, bo to ściana z tych narażonych na upadanie... Z wielkim hukiem... Pac o ziemię... Systemy nieproduktywne, uciążliwe, lub wręcz nierentowne i przynoszące szkody należy odciąć. Ostatnio pracuje nad odcięciem systemu: "WĄTPLIWOŚCI". Same z nim kłopoty w dzisiejszej rzeczywistości. O trzeciej nad ranem słucham szelestu mgły. Zbieram wilgoć w zmarznięte palce.. i nocą oddycham.    

jak wtedy...

Obraz
Jak wówczas, kiedy w wigilijny poranek biegło się do okien i widziało się ten śnieg... Wyczekany.. Jak wtedy, kiedy słychać klucz w zamku, choćby nad ranem... Jak za każdym razem, kiedy po zimie można pierwszy raz wyjść w samym swetrze... I się wtedy jakoś tak łapczywiej podziwia słońce... Człowiek jakiś nowy jest, świeższy.. a przynajmniej tak mu się wydaje... Kiedy mu w końcu los stawia na drodze jego Uśmiechnięte-Przychodzące...   Wtedy można znowu iść Gdziekolwiek. Byle Dalej.