nie będzie o...
Nie będzie o bólu,smutku, ani o umieraniu. Nie będzie o upływającym czasie. Nie będzie o Sarze Kane, ani o Sylwii Plath. Nie będzie o zapale czy jego braku. Nie będzie o braku weny czy natchnienia. Nie będzie o przymusie pisania, ani tym wewnętrznym ani tym z zewnątrz. Nie będzie o zawodzie, niespełnionych oczekiwaniach czy rozczarowaniu. Usiadłam sobie na przydrożnym kamieniu i przyglądam się z jego perspektywy mijającym mnie ludziom i zdarzeniom... Pozostawiam sprawy samym sobie. Odpoczywam. Zbieram siły na dalszą drogę? A może wręcz przeciwnie, zostawić za sobą chcę wszystko i pójść inną? Spokojnie i powolutku? Nie wiem... Nie tupię, nie krzywię się z niesmakiem... Mrużę oczy, przechylam lekko głowę i delikatnie wyklepuję na kolanie rytm swojej melodii... Pstrykam palcami od czasu do czasu, czasem cichuteńko coś zanucę. Jestem spokojna, mimo wszystko... Podobno najgorszym grzechem świata jest grzech zaniechania... Nie czuję się grzesznicą... Na rozgrzeszenie ...