Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2011

...zalamanie(pogody)ducha...

Obraz
Logika uśpiona oddechem...        Przyprawiona filozoficzną naturą... posypana psychologicznymi formułkami... Terapia-przydatna, aczkolwiek męcząca...        Wydobywa ze mnie uczucia,         których nie potrafię, a więc nie chcę czuć... ..złoszczę się...        uczę się złościć... Szarość, mimo że tak znienawidzona, jednak jest kolorem... Kolorem beznadziei... Niewidzialności... Najgorszym z całej palety barw życia... Ale znam ten kolor..nie boję się go... Czerwień złości to zupełnie coś nowego.. innego... nie wiem jak ją wpasować w tą szarość... czy mają to być smugi... czy wylać ja na całą mnie...? wystarczy by zapełnić wnętrze- tyle jest we mnie tych ukrytych, trudnych uczuć...emocji... Nie Lubię Szarej siebie... ale tak dobrze tą szarą siebie znam... Sweter uszyty z kompleksów... i najmodniejsze w tym sezonie pogrubiające dżinsy... Podkoszulek z delikatnej na...

...kap...kap...

Obraz
Rozkładam swoje problemy na czynniki pierwsze... jak puzzle które układa się po kawałku... Delikatnie badam anatomię ostrza słów tkwiących w mej duszy... Mimowolnie wypuszczam łzy w mrok pokoju... Ostrożnie... Dopuszczam pukające od wewnątrz mnie emocje... Moja dusza jest trochę pokaleczona... Zostawiam ślady słodkiej radości na kantach swoich myśli... Może zabarwią wszystko na niebiesko? Bo przecież radość jest koloru niebieskiego... Przez bluszcz nerwów przedzieram się do miejsca odpowiedzialnego za ból...żal..za stratę... łzy płyną już niczym deszcz wczorajszej nocy... Czy Tobie, Maleństwo, jest tam gdzieś dobrze? Masz niebieski pokoik w motyle? Jesteś szczęśliwe? Jeśli coś jest nie tak...daj znak... Razem coś wymyślimy...