Noc, jako środek doraźny.
Kolaboruję z papierosem. Przeklinam wino, dopuszczające się zdrady, nie smakując jak pierwszy pocałunek. Podkrążonymi oczami doganiam wszystkie noce, które nie zaprosiły do siebie gwiazd. Chaos rozstawia namiot na obozowisku moich snów i, kurwa, powoli zaczyna brakować mi przestrzeni. Pragnę z siebie wyjść, jednak nie znam swojego wnętrza na tyle dobrze, by wiedzieć, którędy. Jestem potencjalną ofiarą wszystkiego wokół. Właśnie teraz możesz zacząć się o mnie martwić.