..cień..
..taki ostatnio cień wokół mnie... ..mój czas jest iście zakrzywiony w elipsę...w której każde wydarzenie musi wrócić do własnego początku, zwinąć się w embrion i powtórzyć proces dojrzewania i śmierci... Taki czas linearnie kolisty... bez garbów, jednostajnie przyspieszony, będący miarą dążenia do celu i narastania procentów... Każdy moment jest inny.. i nigdy się nie powtórzy, sprzyja więc ryzyku i braniu pełnymi garściami, korzystaniu z chwili. Gdzieś tam tylko gorzkie odkrycie, że zmiana w czasie jest nieodwracalna, utrata i żałoba stają się czymś codziennym... ...boję się życia...