słodko...
Wiosennie...pachnie wiosną... zielenią... marzeniami.. Taka słodycz nieczysta wplątała mi się między rzęsy… nie wiem, jak ją odgonić… nie chcę odganiać… Wspaniale jest mieć możliwość stwierdzenia „wolę coś od czegoś”… kiedyś też mogłam... Teraz mózg mój podąża nieodgadnioną dla mnie ścieżką... Czasem, kiedy ogromnie się postaram, mogę wpływać na bieg swoich myśli… ale jest to iście nadludzki wysiłek… Sny? Ostatnio wszystkie kończą się rzeźnią… nie umiem tego kontrolować… nieprawdą jest, że nie wiem, co to oznacza… ja nie chcę wiedzieć! Od pewnego czasu zamykam się na wiele odpowiedzi... Szczególnie, gdy widzę w nich to wielkie szyderstwo… A serpentyny ze słów to jedynie barwny futerał, niestety pusty w środku… nie tyle może pusty, co spustoszony… mój mózg zeżarł sam siebie... Wychodzę zatem na spotkanie zmorom... niech do krwi szarpią,niech zjedzą… a ja oczy zamknę na dłużej… to chyba o...