Wiele lat walczyłam o to, by być matką... Im bardziej samotna się czułam i niekochana... tym bardziej pragnęłam dziecka, które da mi bezwarunkową miłość... Moje ciało krzyczało wręcz, że tak się nie da, że to nie o to chodzi... Im bardziej pragnęłam...tym moje ciało bardziej się broniło.. wygasająca czynność jajników... Kolejna przeprowadzka.. kolejne oszustwo mojego byłego męża.. kolejne ograniczenie, jakaś jego kobieta na boku...jego kontakt z bandziorami i narkotykami... ciągłe wylatywania przez niego z pracy... za kombinacje, oszustwa... słowa i czyny, które powielały traktowanie mnie w przeszłości... jestem po to, by mnie używać.... In vitra.. poronienia... adopcje zarodków... samotne wyjazdy do klinik...samotne czekanie w kolejkach... samotne wpartywanie się w zdjęcia dzieci par, którym się udało... samotne tyranie na kilka etatów, żeby na to zarobić... i nadzieja... że będę miała Kogoś...dla Kogo będę wszystkim.. kto mnie nie oszuka.. nie wykorzysta.. nie uderzy.. nie upokorz...