Szarpię życie za brzeg listka...
tak sobie ostatnio myślę... 10 lat wykorzystywania seksualnego... 3650dni... 3650nocy... przetrwałam te 3650nocy myśląc o samobójstwie... i to pomogło mi przeżyć... paradoks... Byłam tak zmęczona dźwiganiem ciężaru własnego ciała, że nie byłam w stanie umrzeć... ale myśl o samobójstwie dodawała mi sił... brak spójności... Bałam się piekła....nie zauważając, że od dawna w nim żyłam.. konsekwencja poszła w las. a ja razem z nią...