Pamiętam swój pierwszy dzień w szkole... taka byłam mała..nieporadna..zagubiona... pamiętam Panią, która do mnie podeszła... Blond Wróżka:) tyle ciepła biło od Niej... tak pięknie sie uśmiechała... przestałam sie bać:) lubiłam chodzić do szkoły.... czułam sie tam bezpiecznie... z czasem zaczęłam lubić zwolnienia z w-fu. z siniakami ćwiczyć mi nie było wolno..tato nigdy nie załował bicia... więcej miałam zwolnień ze szkoły i w-fu niż chyba całość zajęć... ale gdy nie ćwiczyłam..mogłam siedzieć na ławce obok Pani Ani... Taka dziecięca potrzeba bycia blisko... dziecięce pragnienie ciepła... Mama tak bardzo rzadko mnie przytulała... Teraz..gdy wspominam tamte czasy-jestem zdziwiona...jak wiele pamiętam.. jakie szczegóły... szminka na ustach pani Ani... piątka za wyraz"trzy"-mieliśmy mówić..wymieniać wyrazy w których było"rz"...mój wyraz"trzy"był podobno trudny:) rozsypanki i wklejanki... zapach... pamiętam każdą pochwałę... i wstyd kiedy mój tato coś obiecywał...