spokój gwałtowny:)
Zaczynam się układać w całość... Pokawałkowana ostatnio codzienność nabiera realnych kształtów normalności i stabilizacji, której od dawna było mi brak... Dobre rzeczy, dobre słowa i dobre wiatry wtargnęły w mój dzień, tak delikatnie i niespodziewanie... Minuty biegną spokojną gładkością, tak jak ja. Za dobrą monetę biorę to, co mnie spotyka i po raz kolejny odkrywam, jaką magiczną moc ma uśmiech. Tak naturalnie i po prostu układa się na mojej twarzy... Odkrywam,jak mi dobrze, gdy uśmiecham się w przestrzeń i sama dostrzegam blask we własnych oczach... Pełnia we mnie i przypływ radości z chwil... Nawlekam je na sznurek, komponując naszyjnik pozytywnych zdarzeń. Spontaniczne,miłe gesty zupełnie obcych ludzi są tak radośnie zaskakujące... Tak samo, jak para wydostająca się z ust przy wydechu w drugą godzinę nocy, jak to poczucie, że gdziekolwiek się jest, to jest się u siebie, wśród swoich. W takich zwykłych dniach, takie proste rzeczy smakują, jak pierwsze trusk...