regres...
Byłam tam... Tak coś chyba wczoraj... W czeluściach wspomnień... Dopada mnie mój wewnętrzny brud. Moje poczucie, iż ciało które posiadam nie jest warte niczego.. że jest skażone... Chciałabym, by takie dni już się nie pojawiały... albo żeby choć nie bolały tak bardzo... czeka mnie praca nad bólem... i smutkiem... ta praca jest energochłonna. Wyczerpuje. Fizycznie wiedzie na skraj przepaści. Ale gdy już się nada kształt swojemu bólowi-można żyć dalej... Pozwól mi być małą... Pozwól być wrażliwą... Pozwól zrozumieć to, że nie potrafię zrozumieć...