śniło mi się..że siedziałam z mężem w kuchni... nagle ktoś zapukał do drzwi i od razu wszedł... obróciłam się...i zobaczyłam mojego kuzyna. zamarłam... patrzył mi prosto w oczy. zaczęłam płakać i krzyczeć "to niemożliwe,przecież ty nie żyjesz! jesteś pochowany!nie żyjesz" on podał mi zawiniątko które trzymał w rękach... i powiedział tylko jedno zdanie "I TAK SIĘ MNIE NIE POZBĘDZIESZ"... po czym wyszedł... odwinęłam brudną,szaro-czarną, dziurawą szmatę... zawinięty był w nią płód... niewykształcone dłonie..nóżki.. duża głowa... pierwszy trymestr... jeszcze oddychało... chciałam je ratować... obudziłam się z krzykiem... bałam się.. płakałam... byłam mokra od potu... poszłam pod prysznic... zostałam tam do rana...