Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2014

teatrzyk pt."idealna rodzina" zaprasza...

Obraz
teatr marionetek scena pierwsza kuchnia matka z gładko przyczesanymi włosami zaparza kawę siada przy stole pod oknem turecki zapach drażni nozdrza budząc instynkty skryte w ciemności zamkniętej pohukiwaniem sowy scena druga pokój ojciec przed telewizorem napawa wzrok okrągłą kulą tym razem nie w wydaniu kopernikowskim ale dwóch pionków zielonej murawy i pomyśleć że mógł być w ataku scena trzecia łazienka córka w białej spódniczce z bibuły wchodzi na taboret uśmiecha się do lustrzanej publiczności i wznosząc ręce do góry kręci piruety bez baletek odsłaniając w pończochach dziurę na dużym palcu antrakt reżyser potknął się o scenariusz wpadł na makietę zmiażdżone ludziki z kartonu bezwładnie uśmiechają się do papierowych marzeń po przerwie koniec przedstawienia

skrzydlate znaki zapytania...

Obraz
poranek pachniał wiosną. zielenią... i kawą. Anioły podchodziły pod okna w przebraniach lekkoskrzydłych ptaków... Zamarzyła mi się niespieszność. Twarz wystawiona na dotyk promieni... ...zasiałam pytania... ...tuż za linią rzęs...

Cierpienie zaoczne.

Obraz
"Rozbierz mnie. Słowo w słowo. A zobaczysz, ile noszę milczenia. " /Mateusz Brucki- Erotyk z palcem na ustach/ cały kłębek mentalnego zagmatwania. partytura słów. pięciolinia milczenia.
Obraz
wolniej... wolniej... wolniej myślę.. wolniej czuję... wolniej działam... wolniej śnię. Ja… ekstrakt w całej swej mocy.. cierpki, acz łagodny. Moje myśli w celi... wiodą dialog z drzwiami... Chcą przez ścianę- ale uszy... Chcą przez okno- ale krata. Więc oklejam je skrzydłami, dmucham w pióra. Uczę latać.
Obraz
I nijak nie ubierzesz w słowa tej zimy, która nie przemija.... Nie pogodzisz lodu z zieloną polaną, nie wyrzeźbisz płatkiem śniegu promiennych zacieków na swojej brudnej szybie... Wewnętrzne zamarzania .. jak wieczna nieustająca nauka chodzenia po wnętrzu nieskończoności... Kiedy wartość średnicy Ciebie równa się wartości tej jednej liczby, której nie policzysz.   Trudno Ci stanąć ze sobą twarzą w twarz...  Trzy przecinek czternaście i tak dalej...   Nie biegaj. Nie ma sensu... 

Ona...

Obraz
W świecie jest tyle powietrza, że można oddychać bez skrępowania... ale ona w nocy nie śpi... oczy ma otwarte szeroko w obawie przed tym, że jeśli nie będzie przytomna, jeśli nie będzie czujna... to będzie oddychać zbyt często. Albo nie będzie oddychać wcale... Przez ból duszy niemiłosierny. Rano łyka szybko kawę i znów boli ją głowa. Blednie powoli.