Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2014

bang,bang.

Obraz
boję się wyjść. i boję się zostać. boję się jak wychodzisz. i boję się jak wracasz. wolę sama wybrać czas i rodzaj śmierci. nie skazuj mnie na brak kontroli nawet w tej jedynej mojej chwili. Bo przecież to się i tak wydarzy.

narzędzia

Obraz
dostałam trochę narzędzi w szpitalu... teraz pora by ich zacząć używać. dziś przyziemne. co lubię. pierwsze co przychodzi na myśl... nie oceniaj. nie analizuj. nie wartościuj. tu i teraz. lubię swój kubek z lawendą. lubię kawę, którą właśnie piję przy oknie patrząc na spadające płatki śniegu. lubię to,że mam uczucia choć teraz to tak boli. lubię mruczenie kota, który właśnie leży mi na kolanach. lubię tą specyficzną ciszę zapełnioną głębią...której właśnie doświadczam. lubię szum wody w kaloryferach. i to,że w tym właśnie momencie się nie boję. mam ochotę pochodzić po śniegu. pięknie pada. delikatnie. biało. czysto... studzę emocje. ubieram szalik. i czapkę. biorę psa. idziemy ciszą. ramię w ramię... noga w łapę. para z ust kołysze moje obolałe serce. ps. lubię stać na śniegu...wysuwać język i łapać na niego płatki śniegu.

młoda staruszka.

Obraz
Byłam dziwna. Miałam dziwne marzenia. taka stara dusza uwięziona w młodym ciele. moje koleżanki marzyły o lalkach...ja o rodzinie... moje rówieśnice chciały nowe ciuchy, ja błękitne ściany w swoim pierwszym mieszkaniu. One szukały chłopaka... a ja marzyłam o starości we dwoje. One o wielkich miastach, światłach,karierach... ja o dzieciach. One "muszą nauczyć się żyć" z dziećmi i dobrymi,choć nudnymi mężami. Ja muszę nauczyć się żyć bez dzieci i bez męża.

a miało być tak pięknie.

Obraz
Czas niczego nie zmienił... chociaż... ach tak, faktycznie... ...bliżej do śmierci, choć wcale nie łatwiej.

Rekonesans ostatnich tygodni...

Obraz
Byłam jak zawsze, choć nieco dalej. Śmiałam się głośno, choć płycej. Czułam wyraźnie, lecz jednak podskórnie. Robiłam wszystko, nie robiąc nic. chciałam kupić szczęście... na allegro

tyle tęsknoty...

Obraz
chciałabym móc Skarbie pokazać Ci pierwszą gwiazdkę. i płatek białości wirujący na wietrze. chciałabym Ci pokazać ślad sanek. i obłoczki gdy wydychamy powietrze na mrozie. Chciałabym Ci pokazać Skarbie zimę. i wiosnę. i jesień. i lato. i miłość.

ale mi się dzis słowa leją...

Obraz
Odpowiedź DO Przyjaciółki... Emi...świat jest pełen pięknych,dobrych ludzi...prawdziwych. Ty ich wybierasz,wpuszczasz do swojego życia. nie bój się otwierać tych drzwi równiez w drugą stronę..Twój wewnętrzny dom ma być dokładnie taki, jaki Ty chcesz...a nie jaki komuś się wydaje, że powinien być. Nie pozwól ludziom wchodzić do Twojego świata bez kołatki u drzwi i wytarcia butów na wycieraczce. wymagaj i proś. szanuj. ale jeśli ktoś przekroczy Twoje granice-to nie bój się wyprosić go poza ramy,taki ktoś nie jest wtedy wart nawet stania na klatce. wierzę w Ciebie. jesteś dobrym, mądrym człowiekiem. szanuj swój świat. nikt inny tego nie zrobi ...

autystyczne wnętrze.

Obraz
słowa zaczęły się we mnie wykluwać jak nieopierzone pisklęta. jakby ten czas w którym nie chciały ze mną współgrać, chciały nadrobić. subiektywnie autointerpretując: czasami wystarczy tylko zaakceptowac ze ludzie są rózni. bardziej lub mniej poharatani. ze nic nie bierze się z niczego. ze niektórzy potrzebują wychodzic do innych... a inny potrzebują zamykać sie w sobie i być samemu. jestem inna. zawsze będę. jestem jak kot. mam własne zasady i swoje scieżki. czuję inaczej.widzę inaczej.myślę inaczej. często nikt mnie nie rozumie. nie przeszkadza mi to bardzo. ja jestem w sobie. czasami wystarczy tylko to zaakceptować. nie myśleć ze to przeciwko. na złość. wrogo. pomyśleć raczej-Aga..czarny kot wspomnień. chodzi sama... choć jest zawsze sercem blisko przy ludziach.

powroty.

Obraz
przed oczami znane widoki... uchylam okno w aucie... wdycham zapach igliwia...zbutwiałych liści..grzybni...ściętych pni... jestem... przekraczam próg domu... "witaj"-mówię do samej siebie... pachnie... wciąż czuję zapach cynamonowych kadzidełek. wciąż nie wywietrzał z zakamarków pokoju... cisza. jestem. rozglądam się niepewnie za spokojem. gdzieś się schował. kołaczące serce nadaje alfabetem morsa emocji, by choć na chwilę się pokazał. jest! jest! nieśmiało wystawia nos spomiędzy książek... jestem. próbuję sobie przypomnieć gdzie schowałam bezpieczeństwo. to na"czarną godzinę". tą cząstkę,której nie udało im wszystkim się mi wydrzeć. zaglądam do skrzynki wspomnień... wskazówka na dalsze poszukiwania... przeglądam zapiski serca... -gdzieś ktoś szepce:"ciepło ciepło...ciepło"... obejmuję siebie...i przytulam się mocno... (tak..tak...nauczyłam się tego...) -"gorąco..gorąco!!! parzy! ZNALAZŁAM! bezpieczeństwo na czarną godzinę zamieszkało na skraju mego s...

jestem...nawet jak mnie nie ma...

Od 6 tygodni jeatem w szpitalu. Dlatego zniknelam z bloga. Brak sil. Brak wszystkiego. Odezwe sie jak wroce. A Tobie Julio dziekuje za pamiec i cieplo :*