czas...leczy...rany...
Często myślę o tym dlaczego nie lubię żyć... To taka sprzeczność moja. Rozdarcie. Mam w sobie dużo światła. Sporo siły. masę optymizmu. Całe pokłady ciepła. Ale nie lubię żyć. od wielu lat spotykam się z ludźmi chorymi na raka.... ostatnio znów wróciłam do wolontariatu w hospicjum.... oddałabym każdemu część swojego życia bez wahania... Ktoś może powiedzieć ze to tchórzostwo... Inny ktoś ze nie mam powodów by nie lubić żyć... a ja nie wiem czy to powód,czy tchórzostwo. Faktem jest, że trudno mi w tym świecie. niemojo. dlaczego tak...? Studzę myśli....gdy są zmarznięte...mniej dotykają...mniej bolą... zbyt mocno pozwoliłam im się ocieplić. przez to cierpię bardziej. Ludzie mówią,że czas leczy rany.... To nie prawda...