Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2011

korzenie...

Obraz
zatrzęsło moim światem... zwłaszcza tym niegdyś zamkniętym na klucz... przez wiele lat mego życia budziłam się w środku nocy zlana potem... wiele razy lęk nie pozwalał mi zamknąć oczu na wiele godzin ... wiele dni trwałam w niebycie wspomnień... próbując scalić mój świat... wiele dni bywało takich że najlepiej czułam się w swoim pokoju przy zaciągniętych żaluzjach... obejmując dłońmi swoje nogi i kołysząc samą siebie... bywało tak, że śmierć wydawała się już jedynym możliwym rozwiązaniem... czasem wychodząc z terapii klęłam na siebie... przysięgałam ze nigdy więcej tam nie pójdę... że to masochizm chodzić po to by tak bolało... a dziś... lubię leżeć na gołej podłodze i chuchać na szybę balkonową, patrzeć jak kółeczko z mego oddechu powoli znika... i znów mogę widzieć dokładnie dąb za oknem.... lubię planować...jeszcze nie daleką przyszłość... bo wciąż się boje że zniknę... ale tą najbliższą... jutrzejszą... mam odwagę marzyć... doświadczam marzeń spełnianych... nie myślę już że nie mam...