byłbyś..byłabyś...?
Milczę... Choć to boli. Zima przysiada w kącie balkonu...i srebrzy kołysankę... byłbyś...byłabyś... Niespiesznie chowam śpioszki... wdycham biel kaftaników... składam szorstkość pieluszek... Przysiadam tuż nad snem. Gdy z trudem oddycham-czytam niemądre książki... Nieskomplikowany świat wychodzi mi naprzeciw w nieskomplikowanych dawkach niemyślenia... i ciągle pachnie cynamonem...