Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2007

obcojęzyczna...

Obcojęzyczna...  Nie zna mnie słownik. Żadna fleksja,ani pragmatyka mnie nie obejmuje. Niestety. Szaleją we mnie wichry znaczeń,które nie wyrażalne i nie zrozumiałe, cicho jęczą w koniuszkach palców, że dzień nadchodzi zbyt szybko. .. Nie jestem nerwowa. Tylko czas mnie pogania. Tylko zbyt wrażliwe moje zakończenia za mocno mówią mi o świecie... Moje klątwy pomieszano z błogosławieństwami... Każda ma rozczapierzoną naturę. .. I nie mogę znieść milczenia...   Na powrót skłaniam się ku przeczeniom... Ten sen, to nie sen. Ta jawa, to nie mit. .. Herosi piją poranna krew z naczyń wbudowanych w zawodność uczuć...  Pozabijać głowy, w których zasnął sen... Niech uwolnią się wszystkie marzenia i ulecą w błękitne otchłanie ożywiając śpiących... Mówią Ci, których nie chcę słuchać... Gdy tęsknię za jednym słowem, klawiatura milczy do mnie nieznośna... Tak się boję, że już nie usłyszę ludzkiego słowa... Tylko szumy i trzaski i zgrzyty... szumy, trzaski i zgrzyty..

Brak tytułu

rozwarte nozdrze stawiam w poprzek wiatru... wyczekuję każdego powiewu. leniwie idzie jutro. biorę marzenia jedno po drugim. opierają się... wyją dziko... płyną do światła... człowieka można zabić.człowieka można rozciąć, rozłupać, złamać... marzenia wypełniają centrum jądra... wytyczają drogi kotom i lunatykom... sterują wskaźnikami szczęścia... nieważne są pieniądze. nieważna śmierć i grawitacja. jest środa... rozwarte nozdrze stawiam w poprzek wiatru... idzie nowe... zmiana jedna po drugiej bierze mnie... opieram się. wyję dziko. płynę do światła ... człowiek może zabić,rozciąć, rozłupać i złamać marzenie... człowiek może popełnić najstraszliwszą zbrodnię... rozwarte nozdrze stawiam w poprzek wiatru... idzie nowe. wyczekuję każdego powiewu. tulę swoje marzenia. biegniemy razem przez ulice miast...

taki urwis...

na zgliszczach swego poprzedniego świata wybuduję dom z nutą ponadplanetarnej doskonałości ominę cuchnące płaty swojej duszy odrzucę nadgniły już dawno mózg zostawię tylko ciebie urwisa kręcącego się niemiłosiernie po lewej stronie klatki piersiowej

pytania...

pytania..obijają się o moja czaszkę niczym kolorowy bączek puszczony w otchłań podłogi... jaka jest różnica miedzy wybaczeniem komuś czegoś, aignorowaniem problemu..? dręczy mnie to od dawna i dręczyc bedzie nadal... łatwiej jest ignorowac chyba,niz wybaczyc, czyz nie..? Nosze w sobie ogromny bagaż bliżej nieokreślonychuczuć.. nie rozumiem ich.. nie jestem w stanie określić.. przybliżyć.. Bolimnie to.. męczy.. nie wiem czego chcę... znowu.. jak analizuje ostatniewydarzenia.. to również dochodze do wniosku, że nie wiedziałam.. nie jestem wstanie zdawać sobie sprawy z tego, co tak naprawdę czuje.. to tak jakbym zmierzaław kierunku przepaści wiedząc, że ona się tam znajduje.. ale nie dopuszczająctego faktu do świadomości..