Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2018

ruszyła maszyna po szynach ospale...

Obraz
Jestem, jak człowiek, który wrócił z odwyku. Za zadanie mam żyć normalnym życiem i się nie wypieprzyć. Ja i mój lęk stoimy na równoważni. Każdy krok musi być przemyślany, wymierzony w punkt, dopasowany, idealny. Nic na wyrost, nic ponad siły...

Pomiędzy wojnami.

Obraz
Tu istnieje. I bardzo chcę w nim być. W odwiedzinach. Spotkaniach. Ważnych rozmowach, w chichraniu. W puzlach i historii. W smutku i nadziejach. W opowieściach i wspomnieniach. Chcę być w "tu"... I w "teraz". Nie hamować tego, czego trzeba doświadczyć. Pobyć w tym. Codziennie dziękuję za ludzi w moim życiu. Nawet jeśli to właśnie ludzie przysporzyli mi tyle cierpienia i zawodów. To ludzie sprawiają, że ciągle wstaję. Dziękuję. PS. G. Bo jak nie my, to kto?

jakby ktoś miał moje myśli i odczucia. lepiej oddać tego sie nie da.

Jak wszystkie ofiary toksycznych relacji mam mocno wdrukowane, że mówienie głośne o patologii to zdrada, to obgadywanie, to oczernianie najbliższej mi osoby. Brudy pierze się w domu. Po co pokazywać je światu? Świat i tak nie pomoże, nie zmieni nikogo, nie podejmie decyzji za mnie. Niestety. Muszę wam to wyznać. Jestem w toksycznym związku. Wiem, wstyd. Ludzie wrzucają w media społecznościowe swoje piękne zdjęcia z wakacji, dokumentację postępów w treningach i food porn. Jeśli sprawy prywatne, to tylko ilustracje idealnego związku: zakochane pary, serduszka, kciuki w górę. O syfie się nie pisze. To jest źle widziane. I nawet nie chodzi o to, że mi nie współczują, bo i owszem. Wysłuchują, klepią po ramieniu. Jednak z ich reakcji przebija coraz bardziej zdziwienie: co ty tu jeszcze robisz, skoro tak ci źle? Nie podoba ci się, to się spakuj i odejdź. Nie histeryzuj, jesteś młoda, wykształcona, samodzielna, poradzisz sobie wszędzie. Skoro już – mimo bycia oświeconą, wykształconą, liberalną...