Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2013

...

Obraz
"bolę i umieram, a miałem nie." /Marcin Świetlicki/

..:ll:..

Obraz
Jesteś tu..jestem tu... nie mam pojęcia o niczym... nie masz pojęcia o niczym... nie widzisz mnie, nie słyszysz... ...i nie czujesz mojego ciała. nie mam pojęcia o niczym... nie masz pojęcia o niczym... nie widzisz mojego uśmiechu i nie widzisz ukrywanych za duszą łez... nie widzisz jak prosto się trzymam... łapiąc za serce, które co jakiś czas zaczyna galopować... mrożąc ciało bólem... nie mam pojęcia o niczym... nie masz pojęcia o niczym... nie słyszysz mnie- sylabizującej spokojnie i wyraźnie... głosem niskim i opanowanym... nie słyszysz, jak wdzięcznie kłamię, gdy odpowiadam, co u mnie... przecież u mnie jest wszystko w najlepszym porządku... zawsze tak było i na zawsze tak pozostanie... nie mam pojęcia o niczym... nie masz pojęcia o niczym... nie widzisz ust zdrętwiałych od milczenia... i przełyku palącego żywym ogniem od ogromu wypalonych papierosów... żołądka skurczonego i wyjałowionego kwasem... nie widzisz ciała sztywnego i zastygłego w dumnej prostej postawie... nie mam poję...

prostata mózgu.

Obraz
Zima jest... Mam prostatę mózgu. I jeden lęk. Że przeżyję.

bezwład...

Obraz
Ciemność we mnie... Słychać jedynie odgłosy duszy, dla której spokój przestaje być osiągalny... Bezwład... Bezgraniczny żal... Wnioski wyskrobane na liście wyrzutów sumienia dłutem niegasnącej myśli... A ja...? Smutna pozytywka... Zamknięta w metalowej klatce... Na bezpański kluczyk…

czas zasnąć...

Obraz
cała..długa..noc... Tyle strachów dawno w sobie nie tuliłam... Nawet sen smucił się razem ze mną... Przestaję być...

ogrom małości.

Obraz
ciężar obolałych powiek... bezmiar żalu. żyję wstecznie. spływam w niebyt.. otulam się milczeniem... szarpię się z nocą o skrawki snów... i drę zdrętwiałymi palcami przerażone prześcieradło. jestem bezsilna. gdzies za granicą mojej wewnętrznej czerni spadają delikatnie płatki śniegu. widzę je przez niewielką szparę między zasłoniętymi kotarami. spadają lekko. bezszelestnie. próbują oczyścić.. wybielić moje myśli... opadają bielą na bezsens mojego życia. i nic nie mogą.

nie mam już sił...

Obraz
Próbowałam... naprawdę... całą sobą. Próbowałam żyć..budować...walczyć... ile natomiast można...? ile razy? ile razy można stawiać ściany siebie z nadzieją na dach...podczas gdy nieustannie do środka wrzucany jest granat? W sylwestra przyjechali państwo z pracy mojego męża..wręczyli wypowiedzenie...mąż w służbie przygotowawczej,wiec można było go zwolnić od razu...potrzebne było miejsce dla protegowanego...który przyszedł już następnego dnia. z dnia na dzień mąż został bez pracy,środków... z kredytem za in vitro. nie mam już siły walczyć. nie chcę. chcę po prostu zakończyć ten marny żywot. ulotnić się. rozpłynąć...