pada deszcz... zawsze lubiłam ten stan pogody... wystawiałam przedramiona by krople deszczu wybrzmiały na nich preludium... dziś patrzę... i widzę krzyk samotnych kropel... tyle ich... a każda sama... moja głowa zdaje się być dodatkowym bagażem... nadwyżką programową... fabryką do wyburzenia... produkującą nadmiar nierównych myśli...