Zakropienie oczu gniewem, zewsząd łączy dwie życia strony, bladą i krwawą. Czekam na dzień, w którym krew stanie się blada jak kości, które jak serce zgwałcone, plątają w więzieniu zdrajców, na dzień, w którym krwawe pochodnie źrenic człowieczych wpatrzonych w piękny symbol straconych chwil, wypalą się jak płomień uczuć, który możemy wzniecać jedynie błaganiem o jego życie w bólu, czekam na dni, w których zgniją wszelkie podłogi, na których stawiałam niegdyś kredens moich stwardniałych kropli potu, wyżartego przez muchy żywiące się bólem i samotnością. Czekam ciągle na dzień, w którym okular mój, którym patrzę na śmierć i ból, stłucze się niczym szklanka o głowę na pozór "niewinnego" człowieka. Dlaczego wszyscy zatrzymali się w miejscu i patrzą na mnie, naćpanej zapachem wątłej krwi gnoja z umysłem zaśmieconym krzywdami mi wyrządzonymi, którymi mocno się dławi? Po co? Bo każda chwila to szansa, aby poczuć gniew..do ciebie..do Ciebie... Zniszczyłeś moje życie...pieprzony drani...