gniew...

Zakropienie oczu gniewem, zewsząd łączy dwie życia strony, bladą i krwawą.

Czekam na dzień, w którym krew stanie się blada jak kości, które jak serce

zgwałcone, plątają w więzieniu zdrajców, na dzień, w którym krwawe pochodnie

źrenic człowieczych wpatrzonych w piękny symbol straconych chwil, wypalą się jak

płomień uczuć, który możemy wzniecać jedynie błaganiem o jego życie w bólu,

czekam na dni, w których zgniją wszelkie podłogi, na których stawiałam niegdyś

kredens moich stwardniałych kropli potu, wyżartego przez muchy żywiące się

bólem i samotnością.

Czekam ciągle na dzień, w którym okular mój, którym patrzę na

śmierć i ból, stłucze się niczym szklanka o głowę na pozór "niewinnego" człowieka.


Dlaczego wszyscy zatrzymali się w miejscu i patrzą na mnie,

naćpanej zapachem wątłej krwi gnoja z umysłem zaśmieconym krzywdami mi wyrządzonymi,

którymi mocno się dławi? Po co? Bo każda chwila to szansa, aby poczuć gniew..do ciebie..do Ciebie...

Zniszczyłeś moje życie...pieprzony draniu!!!



Zakropienie oczu gniewem łączy ze sobą krew z żył wyciętych przez słowa

skazanych na wieczne gnicie we własnej świadomości.

Może zakropić Ci oczy mym gniewem?

Nie bój się, to Cię tylko zabije...



Niech Cię piekło pochłonie...popaprańcu!

  

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.