Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2016

dobranoc.

Obraz
“ Nie interesują mnie pozorne relacje, pozór kontaktów i samozachwyt, że jesteśmy en vogue, trendy, w głównym nurcie. Nie jesteśmy. Jesteśmy w dupie. Jeśli pani nie usiądzie i nie będzie mogła porozmawiać ze swoimi bliskimi normalnie, to jest pani w dupie, za przeproszeniem. I siedem tysięcy znajomych na Facebooku nic tu nie pomoże. ” — R. Więckiewicz

wieczornie.

Obraz
Przyjemne opary kawy... Dopadają mnie i łaskoczą goryczą, którą uwielbiam. Pewnie jej nie dopiję. Rzadko udaje mi się wypić całą kawę... Nie śpieszę się, nie... Po prostu wolno ją piję...choć nie powinnam już pić kawy o tej porze... Zachwycam sie... Chłonę... Przetrzymuję w ustach,by jak najdłuzej smak pozostawić na rozedrganych kubkach smakowych... Dotykam opuszkami palców strony książki... Mieszanina dotyku, smaku i zapachu... Tak lubię. Tak mi na duszy jakby mnie kto wykąpał w ciepłym mleku z miodem... nakrył miękka pierzyną i pilnował abym mogła spokojnie spać...

skrzydlasty dotyk wiatru.

Obraz
Za zasłoną, w innym świecie... robię tysiące rzeczy, o których pisać nie potrafię... a które mnie tworzą. Z pisania jestem, a może pisanie ze mnie? Łapię wiatr. Muska moje włosy i delikatnie dotyka policzków... Dotyk... Wzlatuję... Gdy wzbijam skrzydła czuję, że mogę... Czuję, że świat za chwilę będzie pode mną... Zamykam oczy... Chcę to poczuć. Pierwsze podmuchy wiatr muskają świeżo wyrosłe skrzydła i krzyczą... Rozkazują bym zaryzykowała. Bym dała sobie szansę... Chcę lecieć... Widzieć świat pode mną. Być poza nim...ale ze świadomością, że mogę wylądować... Tyle mnie tu jeszcze czeka...

jest dobrze maleńka...

Obraz
to wykracza poza cokolwiek... jest większe aniżeli wszechświat i o wiele bardziej skupione, aniżeli jakakolwiek gwiazda... pulsuje własnym rytmem, pulsując rytmem mojego oddechu i serca, oddechu milionowych miast i miliardów śpiących ludzi... stało się bytem niematerialnym... okalającym wszystko szczelną powłoką, zasnuwając niczym dymem wszystko, co jest w zasięgu wzroku, ukrywając szczyty budynków i wszelkie toksyny, które sączy pomarańczowe światło latarni... ukryło szarość i ukryło deszcz... ukryło słońce i oślepiający blask... jest po prostu nagle spokojnie. tak nagle wszystko jest na swoim miejscu... i wydaje się, że tak jest od zawsze i wydaje się, że ten chaos jest oddzielony szklaną ścianą i jest tak po prostu, dobrze, spokojnie, bezpiecznie.

synapsy duszy.

Obraz
Chyba zbyt długo i za mocno staram się utrzymać na powierzchni codzienności... dlatego nie mam już sił na nic więcej... Spalam się przy drobiazgach i na rzeczy większe nie starcza mi już energii... A tyle mam jeszcze do zrobienia. Tyle marzeń do spełnienia.. Tyle miejsc do odwiedzenia... Pewnie dlatego wciąż drepczę w miejscu i nie umiem przebić membrany, którą się szczelnie otuliłam... Myślę, że z zewnątrz ten obrazek wygląda bardzo ładnie... I nawet jest ruchomy... Tak. Być może to, co w oczach innych czyniło mnie: dziwną, ciekawą, intrygującą, fascynującą, beznadziejną, irytującą (niepotrzebne skreślić) nie jest kwestią psyche tylko somy (przeceniłam swoje siły? za dużo na raz?) Ot, takie zaburzenia afektywne nie mające nic wspólnego z duchową głębią... Przemalowałam mieszkanie.. wywierciłam dziury...zamontowałam regały na książki.. rozkręciłam stare meble..czekam na nowe... nabyłam szczeniaka..(wpierdzielił mi juz co nieco...ale to nie przeraża...wiem,że to inwestycja w dobrego prz...

remedium...

Obraz
Coraz grubsza i ciemniejsza kreska na mojej powiece... Jakby jej obecność miała podkreślić granice, które ustanawiam i jednocześnie chronić świat zewnętrzny przed tym wszystkim co bulgocze i kipi we mnie... Jest przed czym, bo mieszka we mnie złość... Ma cztery głowy i dwanaście rąk, które chciałaby zatopić w kilku znajomych mózgach... poprzestawiać komórki na właściwe miejsce i wykręcić gałki oczne tak mocno, by choć na ułamek sekundy zobaczyły coś więcej niż tylko czubek własnego nosa... I tak oto stałam się czarną owcą. Ktoś musi :) Dzięki czemu wreszcie w spokoju mogę robić to, co do mnie należy...