Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2007

...

potrzebuję miłości..dotyku... pocałuku..chociaż raz na jakis czas... czy to dużo? mam 26 lat...od 7 lat nie zaznałam pocałunku... chciałabym by ktoś mnie kochał..nie brzydził sie..kochał... mówił mi to czasem..to takie wazne... samotna sie czuję..pragnę dotyku... pragnę słów... tak bardzo chce byc kochana... choc troche... nie materialne..prezenty..nie ...to nie o to chodzi... chcę czuć... chcę słyszec.... gry wstepnej mi trzeba..dosłownie i w przenosni... miłości... czasem sobie mysle ze znajdę kogos...jakiegoś kogoś tylko do kochania... tylko ja jestem inna..nie mogłabym tak żyć... wiec trwam..liczę na cud.... myslę"mówi ze sie mnie nie brzydzi..dlaczego wiec nie chce pocałowac..." myśle .."podobno kocha...dlaczego pprzez 8 lat nie wypowiedział tego na głos..." myśle..."nie moze mnie kochać..to nie możliwe...boi sie samotności..." tak bardzo chce zeby ktoś mnie pokochał... choc trochę... tak naprawdę...

samotnosć...

Obraz
Bezsilność, wściekłość i rozczarowanie tak wielkie, że przyprawia o pusty śmiech... Bo jeden człowiek z władzą jest w stanie zniszczyć szczęście, które dopiero co pomyślało, że może zacząć oddychać... I jest w stanie zrobić to tak subtelnie, że nawet nie czułam, tkwiącego między łopatkami noża...    

koniec walki

Obraz
  Prędzej czy później przychodzi moment kulminacyjny... Wszystkie emocje zbijają się w jedną kulę i tykają, czekając spokojnie na godzinę zero... Wystarczy jedno słowo, jedno nietak i jedno inaczej a balonik pęka, rozwalając swoje drobinki dookoła... Uderza w to tu, to tam i wcale nie jest fajnie... Ani z jednej strony ani z drugiej... Aniołem nigdy nie byłam. Więcej... Tkwię w przekonaniu, ze nigdy nie będę... W momencikach kulimacyjnych wystawiam pazury i drapię... Czasem czuję się jakbyśmy faktycznie stali po przeciwnych stronach rzeki i przerzucali się słowami i argumentami... Konflikciki drobne w połączeniu z ciężkim tygodniem tworzą takie a nie inne samopoczucie... Spod ciemnej gwiazdy... Na skrzyżowaniu potrzeb... Nic wielkiego... Nic dramatycznego... Nagła, krótkotrwała ulewa, po której niebo robi się lazurowe... I ziemia już nie drga a ja łagodnieję... Choć nie mam sił juz walczyć...