Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2009

kisiel morelowy...

Obraz
Kisiel morelowy i miliony myśli... Zmęczenie i nieustanna walka o zrozumienie.... Przeżywam niemały dysonans poznawczy... Godzina dwudziesta druga dziesięć... ...moje myśli stają na krawędzi... ...zamykają oczy... ...wykrzywiają usta... ...przechylają się na stronę śmierci. I narodził się chaos... ..samopoczucie pt. "strzeż-się-tych-miejsc".. czyli wszędzie czerń, smutek i zgryzoty... ...okruchy zapętlonych snów... Garść złocistego piasku sobie przyniosłam..na sen.. Cała lepię się od tego szkaradnego, brudnego mroku  nocy... Wiem,że nawet kąpiel w najgorętszej wodzie nie zmyje ze mnie tej nieczystej ciemni.. bo to jest mroczność wewnętrzna... bo to jest pustka. ...i wciąż nie ma w ogrodach ziół przeciwko śmierci...    

czy...?

Obraz
Czy ofiara wykorzystania seksualnego może jeszcze kiedys zyć normalnie? a jeśli tak..czy znacie kogoś takiego? i jak on/ona to zrobiła? czy ktoś taki jak ja...ma prawo być?żyć? cieszyć się? czy ktoś taki jak ja...będzie kiedyś czuł się inaczej niż mała dziwka? szmata którą się używa? czy to możliwe? czy realne? czy ktoś może mi pomóc umrzeć? "Ten strach jest we mnie już od dawna. Strach, że wszystkie kontury,kształty i kolory realnego świata, odbudowane z takim trudem i z taką miłością, mogą się rozwiać w chwili zwątpienia, "nagle zgasnąć" jak księżyc w wierszu Blake'a." (S.Plath)    

Brak tytułu

Obraz
dusza i ciało... 40stopni gorączki i chroniczny smutek... chciałabym już umrzeć... czuję się taka brudna..stara...zużyta... chciałabym już zasnąć... nie obudzić się... chciałabym by śniło mi się coś pięknego..dobrego... zamiast koszmarów... chciałabym pozbyć się czucia... zwłaszcza strachu... chciałabym by już dziś był koniec świata... "Dotykam bladej skóry wiersza Sylwii Plath i czuję że moje słowa krwawią Ona chciała umierać każdym wersem ona umierała na cały głos a potem porównuje się do niej w tym wierszu i pisze o sobie: Ja nawet nie szeptem krzyczę otwieram usta szeroko najszerzej i głuche milczenie tłucze się długim korytarzem krtani Moja krew tli się jeszcze w serpentynach żył dmuchniesz i zgaśnie słowo lżejsze od powietrza: ja Na próżno czepiam się watłych skrzydeł własnego serca malenkiego z bólu jak mysikrólik Ja tak nagle bezcielesna że mogłabym zbiec po stopniach tego wiersza zupełnie nie zauważona " Mam w sobie tak ogromne pokłady smutku... tak boli... tak trudn...