kisiel morelowy...
Kisiel morelowy i miliony myśli... Zmęczenie i nieustanna walka o zrozumienie.... Przeżywam niemały dysonans poznawczy... Godzina dwudziesta druga dziesięć... ...moje myśli stają na krawędzi... ...zamykają oczy... ...wykrzywiają usta... ...przechylają się na stronę śmierci. I narodził się chaos... ..samopoczucie pt. "strzeż-się-tych-miejsc".. czyli wszędzie czerń, smutek i zgryzoty... ...okruchy zapętlonych snów... Garść złocistego piasku sobie przyniosłam..na sen.. Cała lepię się od tego szkaradnego, brudnego mroku nocy... Wiem,że nawet kąpiel w najgorętszej wodzie nie zmyje ze mnie tej nieczystej ciemni.. bo to jest mroczność wewnętrzna... bo to jest pustka. ...i wciąż nie ma w ogrodach ziół przeciwko śmierci...