Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2015

light blue na Nowy Rok w zupełnie kobiecej odsłonie...

Obraz
Znów dobiegłam. Za linią mety kolejna meta startu. Biorę głęboki wdech... Smak samotnej walki rozbija się na wargach... Nie zawrócę rzeki, wiem. Nawet bym nie chciała. Wszystko nabiera znaczenia w kontekście, ale nie wszystko kontekstem da się wytłumaczyć... Na pewno ja nie powinnam nim tłumaczyć wszystkich i wszystkiego. Przygotowuję się na Nowy Rok. Juz wiem, że on będzie inny, lepszy. Doszła koronkowa sukienka z odsłoniętymi plecami i mój light blue. Podobam się sobie. Będzie dobrze Aguś. Tak miało być. Czasem droga po dobro bywa wyboista. Ładnie w niej wyglądam...naprawdę ładnie :) Ps.zdjecie z samowyzwalacza :) Da się? ;)

pomyłki i ludzie, których słowa są nic nie warte....

Obraz
Spotkałam się z energetycznym wampirem i pozwoliłam mu zalać toksyną kilka dobrych miesięcy, których już nigdy nie odzyskam. Pozwoliłam się sobą bawić...wykorzystywać..używać... Pozwoliłam sobie zaufać, by patrzec prosto w oczy komuś..kto tak kłamał... Znałam prawdę...pokusiłam się kiedyś nawet o przejażdzkę... Byłam..zobaczyłam...mówiłam wprost... Wzrok utkwiony w moich oczach i kłamstwo za kłamstwem.... Trudno się spodziewać uczuc od kogoś kto ich nie ma. Kto ludzi zwyczajnie uzywa. Komu brak honoru...odwagi...kto jest bezdennym egoistą...i kogo dawane słowo nie znaczyło zupełnie nic. Ludzie i ich uczucia niczym pacynki na sznurkach... niewygodni-gdy za duzo jednak odkrywają. Nie sądziłam, że jeszcze dam się tak krzywdzić...a jednak... Trafiło na podatny grunt...w czasie załamania...zwątpienia w kogokolwiek i cokolwiek... wybrano sobie naiwną słabą istotę do zabawy... Nie zauwazyłam...osłabiony układ nerwowy wyłapywał coprawda sygnały.. potem fakty...ale nie miał siły się bronić... [...
Obraz
Otulam się nicością. Przyszedł czas zimowy...a ja, jakbym się zbudziła z długiego snu o niczym. Bez powidoków, rozmazanych konturów, wyblakłych kontrastów. Bez tego poczucia, że coś na końcu języka i z tyłu głowy. Po prostu jestem... Tak niezauważalnie... znikam i pojawiam się nie naruszając rzeczywistości... bez drgań, zdziwień i oddechów... Obrastam szronem i znów korytarze szepczą bajkę o Królowej Śniegu.. Tej co wchodzi pod kraciasty koc swoim całym ciałem, które potrafi zwinąć w najmniejszy precel świata... słodkością wina gasi gorycz dni, które ściekają między palcami... Tej, która wyciąga i podaje ręce tym... co po nie sięgają lub zupełnie po omacku szukają punktu zaczepienia. I burzy ten obraz siebie niedoścignionej, osobnej... Zamarzam. Od środka. Kawałek po kawałku.