takie nic...
Takie niby nic a jednak... Takie już kiedyś a jeszcze nie teraz. Jest moment w dorosłym życiu, gdy próbując określić uczucia, znajdujesz coś niedobrego... Kiedy z podświadomej otchłani dzieciństwa wyłazi zepchnięty na samo dno niepamięci zimnopalczasty potwór... Kiedy już wiesz, czemu boisz się ciemnej klatki schodowej albo nie lubisz zestawienia kolorowej koszulki,obgryzionych paznokci i przymilnego uśmiechu w stronę dziecka... Kiedy przylepia się to ponownie do ciebie i zostaje nazwane... Kiedy nie umiesz sobie z tym dać rady, bo obudzony strach nie chce wrócić w niepamięć... Jak długo trwają lęki z dzieciństwa? Ile czasu trzeba je oswajać, żeby nie rzucały się z pazurami na każdego przechodzącego człowieka? Czemu nie mówienie o nich jest gorsze od mówienia, a mówienie to katorga? Czy strach przed zmorami z dzieciństwa jest odruchem? Zakorzenionym, wyuczonym gestem obronnym, na który nie ma lekarstwa? Jak wielka jest siła strachu spowodowanego krzywdą wyrządzoną...