takie nic...

Takie niby nic a jednak...
Takie już kiedyś a jeszcze nie teraz.

Jest moment w dorosłym życiu,

gdy próbując określić uczucia,

znajdujesz coś niedobrego...

Kiedy z podświadomej otchłani dzieciństwa wyłazi

zepchnięty na samo dno niepamięci zimnopalczasty potwór...

Kiedy już wiesz, czemu boisz się ciemnej klatki schodowej

albo nie lubisz zestawienia kolorowej koszulki,obgryzionych paznokci

i przymilnego uśmiechu w stronę dziecka...

Kiedy przylepia się to ponownie do ciebie i zostaje nazwane...

Kiedy nie umiesz sobie z tym dać rady,

bo obudzony strach nie chce wrócić w niepamięć...


Jak długo trwają lęki z dzieciństwa?

Ile czasu trzeba je oswajać,

żeby nie rzucały się z pazurami na każdego przechodzącego człowieka?

Czemu nie mówienie o nich jest gorsze od mówienia, a mówienie to katorga?


Czy strach przed zmorami z dzieciństwa jest odruchem?

Zakorzenionym, wyuczonym gestem obronnym,

na który nie ma lekarstwa?

Jak wielka jest siła strachu

spowodowanego krzywdą wyrządzoną dwadzieścia lat temu?


  

 


Komentarze

  1. Strachy z dziecinstwa sa w nas. Nieujarzmione pajaki, glosne szczekanie psow, sny- mary .... Gdzies to wszystko zakorzenione siedzi. Nie wiem czy mozna to zapomniec.

    OdpowiedzUsuń
  2. czarne, dziecięce"czary-mary"...do dziś gdy jestem w domu boję się komórki na ziemniaki;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.