Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

krok do tyłu...krok do przodu.

Obraz
cofam się...bo nie wierzę ze zasługuję na dobro. dystansując się...zabieram sobie to"miłe" które mogłabym dostać. Czuję..że bliskość jest równa krzywdzie. zaufanie rani. gdy staję się dla kogoś ważna...uciekam. pragnę..ale rezygnuję. próbuję wypłynąć na powierzchnię...by spaść niemal na dno... Asymptota celu... jednakże... postawiłam krok naprzód. bolesny..ale ważny. Kilkanaście zdań snuje mi się po głowie i nie może znaleźć sobie miejsca, zgrabnie nawiązać jedno do drugiego, stworzyć w miarę logiczną całość, którą będzie można przyswoić. Zupełnie jak ja snująca się z kąta w fotel, z fotela na kanapę, nie mogąca wpasować się w kompozycję dzisiejszego dnia, kompletnie nieprzyswajalna... Jeżeli całe życie to jedno wielkie falowanie i spadanie, to właśnie spadam... Na tyle szybko, by nie mieć się czego złapać, na tyle wolno, by być świadomą tego faktu... W snach o spadaniu zawsze budzę się tuż nad dnem z kołataniem serca i ulgą gaszącą strach, że nie roztrzaskałam się o kamienną...

Per­spek­ty­wa śmier­ci to bar­dzo sil­na motywacja.

Obraz
Spokojniej. Ciszej. Wewnętrzniej. wiem jak umrę. nie wiem jeszcze kiedy. jednakże posiadanie takiego"biletu" sprawia..ze mi płynniej...łatwiej..lżej. Jest. Czeka. Ja decyduję.

zdechnij Aga..ulży ci...

Obraz
Moja emocjonalność to golden retriever. Cała jestem uczuciem, które we mnie aktualnie jest. Cieszę się, złoszczę i cierpię do granic. Czasem chciałam nie czuć tak bardzo. To było wtedy, gdy dużo czytałam o zen. Czytałam i wściekałam się jeszcze bardziej, że ja tak, cholera, nie potrafię. Dopiero później pomyślałam, że jak to dobrze, że doświadczam emocji,nawet skrajnych, bo znaczy to tylko tyle, że jestem żywa, że czuję. Ale przeszkadzało mi to, że nie umiałam oddzielić się od tego, co czuję robiąc dalej swoje. Sypnęło nagle między oczy, jak rozgrzanym, pustynnym piaskiem. Każde ziarenko wwierciło się głęboko parząc coraz mocniej, aż wiązka powietrza, która miała ulecieć między rozchylonymi wargami, zamarła i rozmyła się. Całe 60 sekund kompletnego bezwładu. byłam tam. znów nowe znaki na moim ciele.nie wiem kiedy.nie wiem jak.nie wiem czym. niepamięć. i ulga.

zakręty..przepaści...

wiem...że już nie mogę. że nie mam siły wstać. odbudować się na nowo. nie mam siły walczyć. nie mam siły żyć. nie mam siły"stawiać czoła". ani nawet"wytrwać". przepraszam. zawodzę. Naprawdę próbowałam.starałam się całą sobą. naprawdę zrobiłam wszystko. https://www.youtube.com/watch?v=N-djP73fjrU