Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

wypłynąć...?

Obraz
Nauczyłam samą siebie...że gdy jest mi trudno..odsuwam się..separuję... odchodzę. walczę sama. nie wchodzę w bliskość. boję się jej. a przeciez nie muszę. nie muszę być sama. dostałam prezent... od kilku waznych dla mnie osób. ważnych w sposób szczególny. takie pudełeczko... niebieskie.. ze śliczną rózyczczką... i wnętrzem które pokazuje mi że mam tak wiele osób w okół... że mogę wziać coś dla siebie. dostałam smsa. jedno zdanie. pokazało ze ktoś jest.czeka. dostałam czas z mężem. dużo waznych słów. bliskość. próbuję walczyć. nie jest mi łatwo. nigdy nie było. jestem raczej na etapie zaczerpnięcia pierwszego haustu powietrza po wypłynieciu na powierzchnię wody... ten haust boli. rozrywa płuca. ale daje życie.

list od przyjaciółki.

Obraz
Ago, Moja Kochana Ago... ...kolejny "zakręt śmierci" w twoim życiu...po życiu...po życiu... Zabrzmię okrutnie być może,cynicznie,bezdusznie... ale w tych sprawach trzeba być twardym,stawka jest zbyt duża...: na tym zakręcie jesteś sama,wobec takich wyzwań stajesz samotnie, niczym mityczny bohater,który musi zmierzyć się z "górą". I nie możesz być słaba-musisz być silna tą tytaniczną siłą,której nie czujesz... ale ona jest w tobie,krąży w twojej krwi. I nie możesz być obojętna-to twój największy wróg, "wszystko mi jedno"zostaw tym,co nie walczą, bo mają boga,który robi to za nich,bo wystarcza im ułuda rzeczywistości, byle do śmierci(...a grzechy zostaną im wybaczone,gdy przekroczą bramy raju). I nie możesz się poddać-przykro mi,ale TY nie możesz się poddać,rozumiesz? Całe zastępy tych co nie wytrzymali,co nie dali rady,tych,którzy nie dźwignęli kamienia... oni krzyczą"TRWAJ!!!" i nie możesz ich zawieść. Nie możesz zawieść siebie,SIEBIE, która tyle...

nieuleczalnie chora...(nie zostanę mamą...)

Obraz
Życie mi wypadło z rąk Jestem szary kurz Bezrozumny kurz Co wciska się W Twój każdy kąt Budzi mnie mój cień Noce śmieją się Że tam obok Nie sypia nikt Tylko w ciało me Peron numer pięć Z hukiem wjeżdża pociąg Gdy wstaje świt Znów jestem chora Nieuleczalnie chora Jak w dzień gdy mama znikła w drzwiach A we mnie został ślepy strach Sierocy strach Znów jestem chora Na Ciebie jestem chora Wyjeżdżasz dokądś, wracasz skądś A mnie się samej kurczy świat I ścięte drzewa rosną w krąg Tak od dwóch lat Ten trujący miód Ten palący lód Ten okrutny Bóg To Ty A ja? Sklejam twarz, malowaną twarz Co tak śmiesznie kłamie Że da się żyć, dość Co noc, co noc widzę whisky dno Ale każda ma smak dżdżu I znów pociągów huk A w pociągach Ty Nie, to nie Ty To wiatr bez tchu Znów jestem chora Nieuleczalnie chora Patrz, kładę się na śmierć na wznak Bo jestem jak ten martwy ptak Co spada w dół Znów jestem chora Na Ciebie jestem chora Okradłeś mnie ze wszystkich słów Okradłeś mnie ze wszystkich nut Zabrałeś mi ten ni...

coś jak. 8dp

Obraz
dziś strach na 8. od 1-10. niedobrze sie czuję przy takim poziomie lęku..strachu..napięcia. czuję ze nie wyszło... mój mąż optymista nie wierzy. dobrze ze choc On... objawy menopauzy mnie złoszczą(te pohormonalne wynikające z niewiadomo czego oprócz duzego wysycenia organizmu)...kilka razy dziennie muszę sie przebierać bo jestem mokrusieńka. obleje człowieka potem... zakreci w głowie...oszołomi...i każe"zbierać się a nie rozczulać nad sobą"... niepanowanie nad emocjami również mnie złosci(nie mam kontroli ani nad łzami..ani nad smutkiem..ani nad lękiem..ani nad złością)...nad radością chyba tez nie mam bo nie mogę jej z siebie wykrzesać. jedyne pozytywne uczucie które sie pojawia..przewija..to nadzieja..maleńka...która z kolei sprawia ze się boję....i tak w kółko. na brzuchu juz mało miejsca na zastrzyki. robię na granicy siniaków.bardziej boli.ale nie ma tragedii...najwyzej będę robić w udo. zastanawiam sie dlaczego. dlaczego... dlaczego ja? i co się stanie gdy się nie uda. ...

niemojo..a mojo jednak..

Obraz
„Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna.” Charles Bukowski - Szmira ------------------- "Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami." Cassandra Clare - Miasto Szkła ---------------------- nie jestem taka odważna jakby się wydawało. tak strasznie się boję. tak bardzo boli. fizycznie. tak boli. tak boli.
Obraz
Przep­raszam, za­pom­niałam co to zwykła cisza. Znałam różne zacho­wania, słowa, sty­le wymowy. Te­raz w mo­jej głowie za­miast spo­koju słyszę krzyk. Nie umiem ok­reślić do ko­go należy. Bec Winnel Art

5 dzień po transferze

Obraz
żadnych objawów. i nieobjawów też. drażliwość emocjonalna spowodowana hormonami które przyjmuję.troche obrzęków.ogromny apetyt(to tez po hormonach i sterydach) płaczliwośc... i lekkie niepanowanie nad emocjami. no dobra..spore niepanowanie nad emocjami. ale to nie nowość...tez tak przeciez miałam poprzednio. lekkie bóle brzucha...takie"ciągnięcie"... nic poza tym... zwariuję do 14 dnia. ktos potrafi przesuwac czas? trochę chociaż.. proszę...

Adopcja Zarodków

Obraz
Trudno już mi tłumaczyć skąd.. dlaczego i o co tak naprawdę chodzi. jestem po Adopcji dwóch zarodków. 3dniowe...6 blastomerowe..które po rozmrożeniu podzieliły sie do 16blastomer i stały się morulami..czyli dobrze zapowiadającymi sie dwoma zarodkami. wspomoglismy sie scratching endo...embrioglue i Assistans Hatching na jednym z zarodków. wiem ze dla wiekszosci z Was to czarna magia... dla mnie chleb powszedni. w skrócie ujmując wszystko pięknie-ładnie... są szanse. dzis 4 dzien po transferze. pobolewanie brzucha...takie miesiaczkowe..jakby zaraz..juz... a za wczesnie..nawet jakby. pakuję w siebie zastrzyki..hormony...sterydy... zeby pomagały... ale nie czuje się po nich zbyt dobrze. nie chcę narzekać. w końcu wiedziałam na co sie decyduję.. w końcu to nie pierwszy raz... zaczynam osiagać mistrzostwo w cierpieniu. musze wytrzymać do 14 dnia po transferze zeby zrobic badania z krwi. pewnie nie wytrzymam i zrobię prędzej. albo stanie sie tak jak ostatnio..ze wcale nie bedę musiała robic b...

Tam,gdzie spadają anioły...

Obraz
"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu." ~ Dorota Terakowska

pojutrze.

pojutrze to nie jutro.ani nawet dzisiaj. stad to piekło myślenia. Chciałabym nie zwracać uwagi na drobne niespokojności życia. Nie mówić dużo. Nie mówić nic. Ten nałóg sentymentalizmu zniszczyć w sobie... spalić własnym śmiechem. i ta świadomość... że o tym się nie zapomni nigdy już. do końca życia. Że jeśli nie w świecie.. to zawsze jednak będę tak dramatyzować w myślach. Bo w świecie to przecież silna jestem. Odważna. Wytrwała. Wesoła...(ludzie nie wiedzieć czemu lubią moje ironiczne poczucie humoru). Aktywna taka jestem przecież. Tylko w myślach tak strasznie czarno.

oddycham szeptem.

Obraz
Mrużę oczy i marszczę nos pod wpływem słonecznych promieni. W takie dni tęsknię bardziej niż zawsze. Mogłabym się wtulić w kogoś i nie mówić nic. Po prostu być. Doświadczać. Miotam się strasznie. Wyczekuję. Gubię się w nocy na szlakach snów.

obok.

Obraz
"(...) Ale dosyć już o mnie. Mów, jak Ty się czujesz z moim bólem - jak boli Ciebie Twój człowiek." Stanisław Barańczak "Widokówka z tego świata" Próbuję więcej wychodzić... głownie z siebie. na zewnątrz. nie skupiać się na bólu i wspomnieniach. może leki zaczęły działać. a może mam ciut więcej siły. Próbuję być poza. obok. spoglądać na swoje emocje zupełnie z boku. na tą chwilę to ratuje mi życie.

bardzo.

Obraz

...

Obraz
To, co mnie karmi... To, co mnie niszczy- to nienawiść do swej wszelkiej człowieczej fizyczności... To takie trudne gdy Cielesność zamyka drogę ku nieznanemu skażeniem istnieniu... Bez ciała...bez świadomości...bez bólu... Jak ufać istocie, której umysł i ciało pośród cmentarnych alejek toczą nieustanne walki o trupi paznokieć...? Jak można zaufać komuś, podczas gdy brak zaufania do siebie maluje się grubym pędzlem na przygnębionej twarzy...?