powroty.

przed oczami znane widoki...
uchylam okno w aucie...
wdycham zapach igliwia...zbutwiałych liści..grzybni...ściętych pni...

jestem...

przekraczam próg domu...
"witaj"-mówię do samej siebie...
pachnie...
wciąż czuję zapach cynamonowych kadzidełek.
wciąż nie wywietrzał z zakamarków pokoju...
cisza.

jestem.

rozglądam się niepewnie za spokojem.
gdzieś się schował.
kołaczące serce nadaje alfabetem morsa emocji,
by choć na chwilę się pokazał.
jest! jest! nieśmiało wystawia nos spomiędzy książek...

jestem.

próbuję sobie przypomnieć gdzie schowałam
bezpieczeństwo.
to na"czarną godzinę".
tą cząstkę,której nie udało im wszystkim się mi wydrzeć.
zaglądam do skrzynki wspomnień...
wskazówka na dalsze poszukiwania...
przeglądam zapiski serca...

-gdzieś ktoś szepce:"ciepło ciepło...ciepło"...

obejmuję siebie...i przytulam się mocno...
(tak..tak...nauczyłam się tego...)
-"gorąco..gorąco!!! parzy!

ZNALAZŁAM!
bezpieczeństwo na czarną godzinę zamieszkało na skraju mego serca,emocji i wspomnień.

jestem.
oddycham równo.


10330295_1418051061793870_7959234172371356709_n

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.