spokój gwałtowny:)
Zaczynam się układać w całość...
Pokawałkowana ostatnio codzienność
nabiera realnych kształtów normalności i stabilizacji,
której od dawna było mi brak...
Dobre rzeczy,
dobre słowa
i dobre wiatry wtargnęły w mój dzień,
tak delikatnie i niespodziewanie...
Minuty biegną spokojną gładkością,
tak jak ja.
Za dobrą monetę biorę to, co mnie spotyka
i po raz kolejny odkrywam,
jaką magiczną moc ma uśmiech.
Tak naturalnie i po prostu układa się na mojej twarzy...
Odkrywam,jak mi dobrze, gdy uśmiecham się w przestrzeń
i sama dostrzegam blask we własnych oczach...
Pełnia we mnie i przypływ radości z chwil...
Nawlekam je na sznurek, komponując naszyjnik
pozytywnych zdarzeń.
Spontaniczne,miłe gesty zupełnie obcych ludzi
są tak radośnie zaskakujące...
Tak samo, jak para wydostająca się z ust
przy wydechu w drugą godzinę nocy,
jak to poczucie, że gdziekolwiek się jest,
to jest się u siebie, wśród swoich.
W takich zwykłych dniach,
takie proste rzeczy smakują, jak pierwsze truskawki w roku,
jak karp w wigilię,
jak pierwsze muśnięcie ust, których się pragnęło..
Radość we mnie drga jak poruszona struna...
23.09.2010zostanie ogłoszony wyrok.obrona wnioskuje o 8 lat pozbawienia wolności bez możliwości wyroku w zawieszeniu i wcześniejszego zwolnienia warunkowego.
GRATULUJĘ!!!!! :) i życzę by radość powracania do normalności towarzyszyła Ci zawsze :), pozdrawiam baaardzo gorąco
OdpowiedzUsuńJa tez gratuluje tej radosci ! Niech bedzie dobrze!
OdpowiedzUsuń