Szarpię życie za brzeg listka...

tak sobie ostatnio myślę...
10 lat wykorzystywania seksualnego...
3650dni...
3650nocy...

przetrwałam te 3650nocy myśląc o samobójstwie...
i to pomogło mi przeżyć...
paradoks...

Byłam tak zmęczona dźwiganiem ciężaru własnego ciała,
że nie byłam w stanie umrzeć...
ale myśl o samobójstwie dodawała mi sił...
brak spójności...

Bałam się piekła....nie zauważając,
że od dawna w nim żyłam..

konsekwencja poszła w las.
a ja razem z nią...

  

Komentarze

  1. Wszystko będzie dobrze... Musi być... Jestem całym sercem z Tobą..

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo zycie to wlasnie taki "ciag braku spojnosci". Strach- jak nie o siebie to o innych. Radosc- zwykle mala, bo "aby nie zapeszyc". Jak smutek to najwiekszy w swiecie. Tak przezywaja zycie ludzie wrazliwi. No, a potem mozna pojsc do lasu- tego najprawdziwszego mieniacego sie wszystkimi odcieniami jesieni. Jade do pracy i przez pol godziny obserwuje drzewa ( droge tez!:-) ) Piekno sprawia, ze chce sie zyc. Lubie wszystkie pory roku, tylko zimy jakos sie obawiam zawsze ( a przeciez zima przyszlam na swiat- w lutym!). Bedzie dobrze- u Ciebie tez. Teraz zamiast szarpac "zycie za brzeg listka", uloz z lisci piekny bukiet. Da radosc.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak jestem w lesie to przemykam albo ciemnymi dolinami, albo wzgórzami i skarpami - żeby zawsze widzieć całe niebo albo żadne. Nigdy kawałek.

    OdpowiedzUsuń
  4. A u mnie jest las tak ciemny, ze nie widze z niego wyjscia. Nie ma kolorow, ani swiatla. Slonce nie isnieje. Nie widze niczego oprocz odbitych w igliwiu sladow wlasnych stop. Jest mi smutno, bo juz drugi raz krocze ta sama droga zupelnie sama. Gdzie jest znak wskazujacy wyjscie? Nie ma zwierzat, ani nie slysze spiewu ptakow. Cisza dudni w glowie rozbijajac sie o pozostawione kleby mysli. Dlaczego teraz? Dlaczego ja? Czy znienawidze pazdziernik, bo zabral mi wiare, nadzieje i milosc? Czy zdolam sie podniesc z kolan, na ktore upadam raz po raz przytloczona zla nowina? Czy las mi sie tylko sni? Dzisiaj obudzilam sie z krzykiem tak realnym jak realny jest swiat wokol mnie. Czy zdolam uwierzyc w jutro ? Dzisiaj nie znam na to odpowiedzi. Mowie sobie- "wszystko jest po cos". Nadal nie wiem po co ...tak bardzo cierpie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też chcę piękna i tak samo boję się braków, pustki, przypadkowości w życiu. I dlatego właśnie wpadałem w pułapkę błądzenia po lesie. Ale niektóre miejsca są jasne dlatego że są podmokłe i drzewa tam (paradoks) uschły, utraciwszy swe korzenie. Czasami trzeba iść tam gdzie igliwie zgniło, i choć to straszna błąkanina, pełna ślepych zaułków, to można tam przejść, niekiedy dzięki zimie właśnie - omijając oparzeliska i stawiając twarde kroki na skutych lodem obrzeżach mokradeł.Prowadzę swojego bloga, na którym zacząłem od komentowania motywu wyprawy w niebiosa, a teraz koncentruję się tam na wizjach piekieł. Czuję że przywraca mnie to do pionu, choć wiem że zasadzie brzmi to nonsensownie - bo czemu niby fakt że nie jestem w takim czy innym piekle miał mi poprawić humor? Tylko że jak dotąd działa. Nie w pięknie miałem swą drogę, a w chaosie i wybrakowaniu.Jak chcesz to zajrzyj, ale ostrzegam że wizje które tam snuję (zawsze jakiś obrazek do powiększenia i link do ponuro-groźno-groteskowej muzyki) są dosyć makabryczne, mimo że nie piszę o tych straszliwych rzeczach wprost.http://przystan-ciszy-lub-milczenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdyby ktos na mnie spojrzal, powiedzialby ze wlasnie wkroczylam do Piekla ... A ja z niego swiadomie wyszlam! Pazdziernik byl zapowiedzia nowego niepokoju. Listopad przyniosl mi rozwiazanie zagadek, ale tazke zabral wiare w drugiego czlowieka. Ile moze wytrzymac czlowiek- klamstwa, oszustwa, upokorzenia, chamstwa, krzyku, ciosow slow, ktore rania ... A pozniej nastaje bloga cisza. Jest to cisza przed widoczna burza, ale zarowno cisza jak i burza- odnalazly swoje miejsca w moim zyciu. Powoli powracam do siebie. Mam dla kogo zyc i o kogo walczyc. Bede tak silna kobieta jakimi sa kobiety w mojej rodzinie. Duzo o tym pisalam, teraz pora na praktyke z zycia. Musi byc dobrze. Zlo bedzie pokonane, krzywdziciel -ukarany. Chocbym miala czekac wiele lat, pol wieku- doczekam sie ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Ada...chciałabym by coś mi w końcu zwyczajnie się udało...po prostu.bez filozofii jakiejkolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  8. mam bukiet z suszonych liści...nieustannie kojarzy mi sie ze starością...

    OdpowiedzUsuń
  9. Cichy...ja chodze zarówno"głownymi ściezkami"..jak i tymi mocno bocznymi...mam ten komfort że którąkolwiek scieżką sie wybiorę...raczej nikogo nie spotykam...mogę byc z sobą.nawet jeśli to trudne.

    OdpowiedzUsuń
  10. nie wiem Julia...co napisać...nie bedę wypisywać wyświechtanych frazesów typu"cierpienie uszlachetnia"...może i tak..ale ja na przykład mam juz dosć tego uszlachetniania...i przypuszczam,że Ty też.chciałabym potrafić wpuścić do tego naszego lasu trochę światła.nie wiem jak.chciałabym podejsć do ciebie i powiedziec"wszystko będzie dobrze"..ale nie lubię skłądac obietnic bez pokrycia...chciałabym chyba usiaść obok...i po prostu pobyć.

    OdpowiedzUsuń
  11. jest wina-będzie i kara...wczesniej..czy poźniej...a ty Julia..wcale nie musisz być silna.możesz być i taka..i taka...ponoć moc jest w słabości.słaba..silna...łagodno-agresywna;)najważniejsze,że wiesz...wiesz że jest ktoś..kto krzywdzi..i wiesz też..ze już tej krzywdy wiecej nie chcesz.masz prawo nie chcieć.wiesz o tym.nieustannie jestem obok myślami.sercem.wiesz...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.