przestrzeń...

Jest gdzieś tam we mnie przestrzeń...
poza granicami wszelkiej namacalności...
Przestrzeń ta na kolana rzuca mnie za każdym razem
gdy z oczyma szeroko otwartymi
próbuję do niej dotrzeć...
Przestrzeń ta wypełniona jest wielkim buntem…
płacz jest w niej powietrzem,
złość- ziemią,
strach- wodą,
niepewność- ogniem...
Aby znaleźć ową przestrzeń, na koniec mnie trzeba dojść...
aby stanąć na tej ziemi,
do przedpiekla trzeba najpierw trafić,
by brodzić w tych wodach,
w horyzoncie bólu trzeba się zanurzyć,
by ogniem me serce ogrzewać,
nieboskłon trzeba w dłoni trzymać…


  


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.