...zalamanie(pogody)ducha...

Logika uśpiona oddechem...
       Przyprawiona filozoficzną naturą...
posypana psychologicznymi formułkami...

Terapia-przydatna, aczkolwiek męcząca...
       Wydobywa ze mnie uczucia, 
       których nie potrafię, a więc nie chcę czuć...

..złoszczę się...
       uczę się złościć...

Szarość, mimo że tak znienawidzona,
jednak jest kolorem...
Kolorem beznadziei...
Niewidzialności...
Najgorszym z całej palety barw życia...
Ale znam ten kolor..nie boję się go...
Czerwień złości to zupełnie coś nowego..
innego...
nie wiem jak ją wpasować w tą szarość...
czy mają to być smugi...
czy wylać ja na całą mnie...?
wystarczy by zapełnić wnętrze-
tyle jest we mnie tych ukrytych,
trudnych uczuć...emocji...
Nie Lubię Szarej siebie...
ale tak dobrze tą szarą siebie znam...
Sweter uszyty z kompleksów...
i najmodniejsze w tym sezonie pogrubiające dżinsy...
Podkoszulek z delikatnej nadziei...
I czarna bielizna strachu i absurdu.
Lewa skarpetka żalu i kolczyk zdeptanych marzeń...


Wybieram się pod prysznic...

w środku dnia..

będzie to prysznic oczyszczenia...

Lubię tak...

zmywa ze mnie brud myśli, i troskę ojutro...

Krople ukojenia, miarowym rytmem usypiają moje zmysły...
W zakamarkach mojego ciała
tworzą się wodne zbiorniki,
 w których z premedytacją
topię beznadzieję...

Może złość da się oswoić...

  


Komentarze

  1. "Zawiazuje supelek" czyli jestem u Ciebie! Jeszcze nie ma mnie w domu, wciaz nigdzie nie moge sie polaczyc ze swiatem ( brak czasu lub internetu) , ale jestem " na swoim miejscu", u siebie czyli przy bliskich i z bliskimi. Wakacje trwaja. Bywa zalamanie pogody - tej za oknem i tej w nas. No,ale pozniej wychodzi slonce. Uwierz, ze ono odwiedzi takze Ciebie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.