Czekanie...,

Czekanie...to jest ta kwestia życia,
której się wciąż nie nauczyłam...
W której się gubię i nie wychodzi mi żadna próba,
nawet ta generalna...
Gnam na oślep jak oszalała...
Szarpię się i miotam zupełnie niepotrzebnie...
Jakbym zapomniała,
że po nocy zawsze przychodzi dzień... 


Wierzę w miłość.
Przyjaźń.
Optymizm.
Chęci.
Wierzę w siłę dwóch rąk i umysłu...
wierzę w ludzi.
I w przyznanie się do pomyłki wierzę...
   

Komentarze

  1. A ja delektuje sie swoim czasem jak pyszna, slodka czekolada. Wiem, ze -jak kazdego- czekaja zmiany. A jednak nie daje sie wkrecac w trybiki szybko pedzacej maszyny. Mam swoj rytm, swoj spokoj. Czuje minuty. Jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się"czuję minuty"...brzmi pysznie...czekoladowym życiem:)dobrze że jestteś Julka i przypominasz mi co wazne w zyciu:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.