jak wtedy...

Jak wówczas,
kiedy w wigilijny poranek biegło się do okien
i widziało się ten śnieg...
Wyczekany..
Jak wtedy, kiedy słychać klucz w zamku,
choćby nad ranem...
Jak za każdym razem,
kiedy po zimie można pierwszy raz wyjść w samym swetrze...
I się wtedy jakoś tak
łapczywiej podziwia słońce...
Człowiek jakiś nowy jest,
świeższy..
a przynajmniej tak mu się wydaje...

Kiedy mu w końcu los stawia na drodze

jego Uśmiechnięte-Przychodzące...

 

Wtedy można znowu iść Gdziekolwiek.

Byle Dalej.

 

  

Komentarze

  1. Angel- jak milo Cie zobaczyc! Bo to jestes Ty, prawda? Jak nie- to pomylka. Ale dziewczyna ladna, zakochana w promieniach slonca. Ja tez czekam na wiosne z utesknieniem. I kazda zapowiedz sniegu i deszczu traktuje jako kare za grzechy, ktorych juz nie pamietam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja:)najbardziej bardziejsza ja;)słońcem się upajam:)jak czerwonym winem...3 dni juz takie..a ja chłonę...niemalże jak glonojad przysysam sie do syzby lub wychodzę na balkon..siadam na krześle ..i nic..ani nikt nie jest w stanie sprawić bym sie ruszyla:)

    OdpowiedzUsuń
  3. o rety..zeby te dni sie nie skończyły:)Julia..zapraszam na balkonową kawę:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.