* * *

Najgorsze było to dławienie w gardle, którego niczym nie byłam w stanie powstrzymać...bicie serca wyczuwalne w przełyku...jakby komora sercowa miała zająć miejsce tarczycy...

Cały podjęty przeze mnie wysiłek szedł na marne...sztuczny uśmiech przekroczył swój zasięg...nie było nic...kompletnie nic...
wyprażona bólem pustka...

Zatapiam się w narastającej fali zmęczenia...zamykam we własnym świecie...całkowicie opustoszałym...odczuwam niechęć do jakiegokolwiek wysiłku...popadam w otchłań opróżnoną z wykańczających myśli...słów...gestów...odruchów...posunięć które trzeba analizować...

Wyłaczam sie...izoluję...
wiem jak to szkodzi...ale tak mi dobrze...
tak mi dziś bezpiecznie...




Komentarze

  1. ...nie zamykaj się w świecie nieuchwytnym dla Nas, Nas czyli Twoich przyjacół.......potrzebujemy Cię tutaj, nie chowaj się w innej rzeczywistości.......wiem, że nie jest to łatwe, ale warto, uwierz....

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.