szzzzaaaaaaa....

ogarnia mnie zamglona łagodność...
wczepiam się w myśli ubarne w suknię z kropek
i sprawy co wieńczą dzień

nie dotykam słowem ciszy
niech dłuzej czaruje chwilą

skąłdam ręce do uśmiechu
a on bolesnie grzęźnie na wargach...
zostawia miejsce grymasom
zwątpienia i niewiary...

zostawiam wieczorny slad na kartce wyobraźni
łudząc się
iż nie zniknie z ostatnim tchnieniem
gasnącej świecy...




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.