List od przyjaciela...
"(...)Wiem, ze to już mówiłam i się powtarzam,
ale jestes dla mnie darem.
Po naszym spotkaniu myślałam o tym,
że ta przyjaźń to jest to dobro,
które wyrosło na tym złu które nas spotkało.
I tak raz jeszcze znalazły potwierdzenie me słowa,
że do zła(do śmierci)nie należy ostatnie słowo.
Gdyby nie to, co nas spotkało
nigdy bym Ciebie nie poznała
i jakże wielka byłaby to dla mnie strata (...)
(...)Ostatnio tak mi źle było i myślałam o tym,
ze stratą byłby nigdy wiecej Cię nie zobaczyć,
nie wiedzieć "co u Ciebie"...
Posiadanie choćby jednego
wypróbowanego przyjaciela
ochrania nas przed ciemnością...Tak było...(...)
(...)Wiem,że przyjdzie dzień,
gdy wszystko się ułoży,
posklejamy pęknięty wazonik życia...(...)
(...)jesteś dobrym duchem tej grupy...
Czytam o Twojej drodze i twojej walce
i to dodaje mi sił,umacnia na moją walkę,
wiem ze ktoś idzie podobną drogą
i nie jestem sama...
Pamiętam jak kiedyś myślałam,
że jestem sama taka...jak ufo:)
...dziś wiem, ze tak nie jest...
Wiem ze kiedyś przemienię to zło w dobro,
ze z tego będzie dobro dla mnie:
bo to cierpienie poszerzyło moje serce
do granic wytrzymałości;
bo to serce peknięte jest otwartą raną-
dla innych, których lepiej przez to rozumiem...
Nie chcę by te rany sie zabliźniły,
niech będa otwarte, ale oczyszczone...
otwarte po to, by przyjąć innych zranionych...(...)"
dziękuję Ci przyjaciółko za ten list:)
List umieszczony za zgodą autorki:)

ale jestes dla mnie darem.
Po naszym spotkaniu myślałam o tym,
że ta przyjaźń to jest to dobro,
które wyrosło na tym złu które nas spotkało.
I tak raz jeszcze znalazły potwierdzenie me słowa,
że do zła(do śmierci)nie należy ostatnie słowo.
Gdyby nie to, co nas spotkało
nigdy bym Ciebie nie poznała
i jakże wielka byłaby to dla mnie strata (...)
(...)Ostatnio tak mi źle było i myślałam o tym,
ze stratą byłby nigdy wiecej Cię nie zobaczyć,
nie wiedzieć "co u Ciebie"...
Posiadanie choćby jednego
wypróbowanego przyjaciela
ochrania nas przed ciemnością...Tak było...(...)
(...)Wiem,że przyjdzie dzień,
gdy wszystko się ułoży,
posklejamy pęknięty wazonik życia...(...)
(...)jesteś dobrym duchem tej grupy...
Czytam o Twojej drodze i twojej walce
i to dodaje mi sił,umacnia na moją walkę,
wiem ze ktoś idzie podobną drogą
i nie jestem sama...
Pamiętam jak kiedyś myślałam,
że jestem sama taka...jak ufo:)
...dziś wiem, ze tak nie jest...
Wiem ze kiedyś przemienię to zło w dobro,
ze z tego będzie dobro dla mnie:
bo to cierpienie poszerzyło moje serce
do granic wytrzymałości;
bo to serce peknięte jest otwartą raną-
dla innych, których lepiej przez to rozumiem...
Nie chcę by te rany sie zabliźniły,
niech będa otwarte, ale oczyszczone...
otwarte po to, by przyjąć innych zranionych...(...)"
dziękuję Ci przyjaciółko za ten list:)
List umieszczony za zgodą autorki:)
Jestem wzruszona Endzi ...
OdpowiedzUsuńja też:)
OdpowiedzUsuń