czasem...
czasem jest tak, że nie mogę przystanąć...
bywa, ze widzę jasny kontur drzwi,
proste rozwiązanie i odpowiedź,
a coś nie pozwala się zatrzymać...
gdy już udaje mi się zatrzymać
jasny kontur drzwi ciemnieje i zanika...
zostają tylko zawroty głowy i strach...
bywa, ze widzę jasny kontur drzwi,
proste rozwiązanie i odpowiedź,
a coś nie pozwala się zatrzymać...
gdy już udaje mi się zatrzymać
jasny kontur drzwi ciemnieje i zanika...
zostają tylko zawroty głowy i strach...
ja Ci utkam drzwi z moich snów...sa koloru perłowego ze słońcem w tle... zza nich słychac smiech beztroskiego dziecka z pysiowatą buźką i spręzystymi lokami...klucza do tych drzwi nie ma... same sie otwierają na wypowiedziane pragnienie szcześcia...Aniołku lubie twoją poezję ...zaraziłam się...
OdpowiedzUsuńnie pisalam o miłosc..bo jej nie ma... pisałam o nadziei... bo trzy ich jest...wiara nadzieja i milosc... wiary we mnie nie ma...milosci juz tez nie...nadziei nie bylo...teraz sie pojawila...ot i tyle...nic wiecej
OdpowiedzUsuń