źle..żle..źle..

Pragnę odebrać sobie życie (...) O czwartej czterdzieści osiem, gdy odwiedzi mnie desperacja, powieszę się wsłuchana w oddech Osoby, którą kocham.

 

"...czasem trzeba zejść w wyobraźni do samego piekła, aby uniknąć tego w rzeczywistości "


 

Miałam wtedy 16 lat. W moim pokoju pachniało obiadem, który robiła mama, w kuchni stukały garnki, słyszałam szum wody w łazience - to mój tata mył ręce przed jedzeniem. Siedziałam na krześle przodem do okna, za mną kręciła się mała chrypiąca płyta Beatlesów -'Yesterday', o ile pamiętam. Moje przeczucie nie spadło z zewnątrz - było czymśw rodzaju wewnętrznej fotografii - jakiegoś światła, obrazu przyszłości. Zawsze będę samotna. Nie dam sobie rady z codziennością. Jestem Nikim, ale mam siłę i wyobraźnię. Nie będę umiała jej użyć do końca. Będę obiektem plotek i zazdrości. Będę bezradna wobec ludzi. Wykończą mnie własne emocje.

 

Chyba nic już nie myślałam, kiedy podeszłam spokojnie do okna i otworzyłam je. Gramolenie się na parapet było trochę niezręczne, ale już potem, kiedy stałam w oknie, kiedy patrzyłam z góry na ulicę, poczułam spokój i siłę. Całe napięcie odeszło. Wiedziałam, że to, co chcę zrobić, ma głęboki sens i jestjedynym wyjściem. Pamiętam nawet gołębia, który chodził po chodniku.Podeszłam bliżej krawędzi, a moją ostatnią myślą przed skokiem było to, czy gołąb zdąży uciec, kiedy spadnę. Wtedy mama zawołała mnie na obiad. Miałam już jedną nogę na zewnątrz i gdyby ktoś z przechodniów podniósł głowę, pewnie by krzyknął. Stałam tak jeszcze kilka sekund, cofnięcie nogi nie było łatwe. Ciężar ciała już był po tamtej stronie.

 

Siedziałam przy stole,przyglądając się rodzicom. Jedli zupę jakby nigdy nic. Nie wiedzieli, że właściwie nie żyję i nigdy się nie dowiedzieli. Nikt zresztą tego nie zauważył... Tak więc, bracie samobójco, ja nie żyję od 16. roku życia. Przeżyłeś mnie o rok. Askoro nie żyję, mogę wszystko - mogę się ośmieszyć, pokazać słabość i siłę, przyjąć kary i nagrody, mogę powiedzieć, co myślę, mogę robić rzeczy, których bym nigdy w życiu nie zrobiła. A co z moimWielkim Przeczuciem? Sprawdziło się co do każdego szczegółu. Nie patrz na zdjęcie. Jestem bardzosmutnym człowiekiem jak każdy samobójca. Ale też jako samobójczyni zrobiłam wiele rzeczy, na które nie odważyłabym się za życia. Wiele rzeczy, z których jestem dumna, czego i tobie życzę...

 

Skacz, a potem rób, co chcesz.

kryzys

 

2 tygodnie

 

przyglądam się

jak ciało sobie radzi

kiedy już woli do byciabrak

 

2 tygodnie

 

bez ruchu

w czekaniu

na ruch

na zwrot akcji

na ruch

powietrza

 

zapatrzyłam się

w nic

potrwało to

kilka dni

 

ścieram o ściany warstwę ochronną

na życie

 

/Sara Kane/

  

Komentarze

  1. To musi byc zle ... I jak pomoc? Dac "dobra rade", popatrzec w oczy, powiedziec "nie martw sie"? Hm... Chyba trzeba wypic goraca herbate ( koniecznie z ladnego, kolorowego kubka), pojsc na spacer i kupic sobie kwiaty. A potem popatrzec- co dzieje sie poza nami. Poza naszym zyciem. Moze to jest lekarstwo? Pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  2. czułości mi trzeba...tak..zdecydowanie czułości...bezmiary...trzeba mi dotyku...czułego spojrzenia..owszem....trzeba mi pojemnosci wiecej....czasem załuję że chodzę na terapię..czasem ejstem z tego dumna....dziś bardzo żałuję...ostatnio bardzo żałuje....moje pokłady siły...hartu ducha...mocy ..się jakby skończyły....a ja nie wiem gdzie szukać nowych....

    OdpowiedzUsuń
  3. i kolorowego kubka też mi trzeba...mój ulubiony błekitny się potłukł...wiesz Julka...trzeba mi wreszcie spokoju...nawet jesli miałby oznaczać smierć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Potrzeba Ci spokoju i bedziesz go miala. Ale sama musisz o niego zawalczyc. Spokoj jest w nas. Kubek zawsze mozna kupic. Ja pije kawe w roznych "moich " filizankach. To jest celebracja, tradycja, to jestem ja. O milosci nie moge pisac- bo nic o Tobie nie wiem. Jednak zycze Ci tego, czego pragniesz. I tego, kogo pragniesz najbardziej. Terapie sa dobre, bo pomagaja czlowiekowi zyc. Odpowiadaja na pytania, ktorych sami nie umiemy zadawac. Moze warto kontunuowac? A smierc ...coz, to jest jakis rodzaj przejscia. Nikt nie zagwarantuje, ze gdzies tam bedzie lepiej, spokojniej. Jezeli przychodza takie mysli, to -moim zdaniem- trzeba zajac sie zyciem. Tym realnym, ktore dzieje sie kazdego dnia. Pomoc innym? Walczyc o prawa ludzi i zwierzat? Przeczytac ksiazke komus w hospicjum? Kupic zabawke i zaniesc do domu dziecka? Sa sposoby, aby bylo lepiej, aby zycie nabralo sensu. A jak to zrobisz- cokolwiek dla innych- wtedy w sercu zagosci radosc. Bo nikt niczego od Ciebie nie bedzie niczego wymagal. Ty to zrobisz dla nich, ale i dla siebie. Mam nadzieje, ze nie zanudzilam Cie. Pozdrawiam i wierze, ze bedzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  5. robie tak wiele dla innych...ze moze w tym problem...powinnam zajac sie sobą...wolontariaty..hospicja..domy dziecka....moze własnie czas zrezygnować..i zajać się sobą...

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bym przytuliła...ja bym stała tam na dole i krzyczała...ja bym zjadła obiad po tym jakbysmy porozmawiały...i radę bym dała...czas na to co ty potrzebujesz!teraz jest twój czas:) czas dla ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie -odwrotnosc mojej poprzedniej wypowiedzi- przede wszystkim - zajmij sie soba! Zostaw potrzeby innych, tych, ktorzy wciaz czegos oczekuja i idz na spacer. Aby kochac innych, trzeba tez pokochac siebie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. tak..jutro jest dzień Agi...małej..dużej..radosnej..smutnej...każdej..jutro daję sobie czas....czas na życie..

    OdpowiedzUsuń
  9. jestem....czekam..... nawet jesli nie skorzystasz to i tak wciaz będe......

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.