1001
historia 1000 i jednej nocy...
Noc, dawno minęła północ...
Tylko w jednym domu rozbrzmiewały odgłosy awantury...
Słychać było wyraźne krzyki, mężczyzny ...
Rodzina jak każda inna, nie patologiczna, w żadnym razie.. przynajmniej nie tak postrzegana z zewnątrz..
Ciszę nocy przerwał brzęk tłuczonego szkła, kolejny i kolejny.
I jej coraz cichsze prośby, żeby nie niszczył dorobku małżeństwa... Za ścianą spało 3 dzieci..
Kolejny brzęk tłuczonej szyby połączony z krzykami ojca obudził małą dziewczynkę... strach w oczach dziecka był potwornie wyraźny. Zadrżała, gdy nagle drzwi od pokoju otworzyły się i wpadła matka...
- Wstawajcie - krzyknęła.
W tym momencie kolejna szyba ze straszliwym rozdzierającym noc brzękiem runęła na podłogę...
W kredensie było już ich niewiele.
Zakrwawiona ręka rozbiła kolejną szybę, nawet nie spojrzał na wchodzących. Została ostatnia kiedy się zorientował, że nie jest w pokoju sam...
- Idźcie proście go, żeby już nie rozbijał - błaganie, rozpacz w głosie...
Lekko popchnęła dzieci, mała umierała ze strachu, łzy zalewały policzki... Bała sie podejść... Wiedziała, że może być zaraz pobita... Tak bez powodu, bo po prostu tu jest i nie może się bronić...
Ojciec uśmiechnął się jedynie ...
Radość i dzika satysfakcja zagościła na twarzy.
- No już, idźcie - krzyknęła - zobacz własne dzieci cię proszą!
- Klękajcie i proście, może, do cholery, was posłucha.
Uklęknęli.dziewczynka złożyła ręce i spojrzała na ojca...
Już się nie bała, świadomość nieuchronności bicia, widok ojca przesuwającego ostatnią szybę na środek szafki, kapiąca krew z poranionej ręki, na zawsze odcisnęło piętno w psychice dziecka... Smutny obraz złożonych rączek jak do modlitwy, klęczące dziecko, wypowiadające ciche słowa:
- tato proszę nie rób tego...
Zaległa cisza..
-tato, proszę nie rób tego - prośba, błaganie, oczy dziecka wpatrzone w oczy ojca...
Cisza przeciągała się.
Śmiech i te zimne słowa:
- i tak to zrobię - dorosły głos rozniósł się po pokoju.
Szyba z brzękiem została rozbita jednym mocnym uderzeniem. ..Płacz ponownie wypełnił ciszę...
Wtedy zobaczyłam w oczach ojca szaloną, psychopatyczną radość... Cieszyła go cała ta sytuacja, był nią rozbawiony...
Klęcząc zrozumiałam co to znaczy nienawidzieć...
Noc, dawno minęła północ...
Tylko w jednym domu rozbrzmiewały odgłosy awantury...
Słychać było wyraźne krzyki, mężczyzny ...
Rodzina jak każda inna, nie patologiczna, w żadnym razie.. przynajmniej nie tak postrzegana z zewnątrz..
Ciszę nocy przerwał brzęk tłuczonego szkła, kolejny i kolejny.
I jej coraz cichsze prośby, żeby nie niszczył dorobku małżeństwa... Za ścianą spało 3 dzieci..
Kolejny brzęk tłuczonej szyby połączony z krzykami ojca obudził małą dziewczynkę... strach w oczach dziecka był potwornie wyraźny. Zadrżała, gdy nagle drzwi od pokoju otworzyły się i wpadła matka...
- Wstawajcie - krzyknęła.
W tym momencie kolejna szyba ze straszliwym rozdzierającym noc brzękiem runęła na podłogę...
W kredensie było już ich niewiele.
Zakrwawiona ręka rozbiła kolejną szybę, nawet nie spojrzał na wchodzących. Została ostatnia kiedy się zorientował, że nie jest w pokoju sam...
- Idźcie proście go, żeby już nie rozbijał - błaganie, rozpacz w głosie...
Lekko popchnęła dzieci, mała umierała ze strachu, łzy zalewały policzki... Bała sie podejść... Wiedziała, że może być zaraz pobita... Tak bez powodu, bo po prostu tu jest i nie może się bronić...
Ojciec uśmiechnął się jedynie ...
Radość i dzika satysfakcja zagościła na twarzy.
- No już, idźcie - krzyknęła - zobacz własne dzieci cię proszą!
- Klękajcie i proście, może, do cholery, was posłucha.
Uklęknęli.dziewczynka złożyła ręce i spojrzała na ojca...
Już się nie bała, świadomość nieuchronności bicia, widok ojca przesuwającego ostatnią szybę na środek szafki, kapiąca krew z poranionej ręki, na zawsze odcisnęło piętno w psychice dziecka... Smutny obraz złożonych rączek jak do modlitwy, klęczące dziecko, wypowiadające ciche słowa:
- tato proszę nie rób tego...
Zaległa cisza..
-tato, proszę nie rób tego - prośba, błaganie, oczy dziecka wpatrzone w oczy ojca...
Cisza przeciągała się.
Śmiech i te zimne słowa:
- i tak to zrobię - dorosły głos rozniósł się po pokoju.
Szyba z brzękiem została rozbita jednym mocnym uderzeniem. ..Płacz ponownie wypełnił ciszę...
Wtedy zobaczyłam w oczach ojca szaloną, psychopatyczną radość... Cieszyła go cała ta sytuacja, był nią rozbawiony...
Klęcząc zrozumiałam co to znaczy nienawidzieć...
Aby w dziecku nie bylo takich wspomnien. Aby noce byly spokojne , a dni szczesliwe. Aby matka byla wesola, a dziecko wiedzialo, ze noc sluzy do spania. Aby tak bylo - trzeba odejsc. Bez wzgledu na to, co powiedza inni. Bez wzgledu na to gdzie i kiedy. Trzeba odejsc i juz.
OdpowiedzUsuńbrak mi słow.... po prostu brak, moge tylko przytulić i zaśpiewać kołysankę którą mnie mama nauczyła... śpiewałam ja braciszkowi...Tobie też zaśpiewam...chodź...
OdpowiedzUsuń