cichosza...

Czasami muszę rozsypać się na najmniejsze kawałeczki, bo to daje mi możliwość ponownego poukładania. ..W nowy wzór...
Czasami muszę pęknąć, jak sznur kryształków i potoczyć się w najdalsze szczeliny podłogi,

bo to zgina mnie na kolana... W poszukiwaniu...
Czasami muszą przepalić się bezpieczniki, .

bo to pozwala zapanować ciemności. ..

A w niej lepiej słychać...
Boga...
Siebie...
Siebie wołającej do Boga...

Usłyszałam siebie nawołującą...
Usłyszałam siebie płaczącą...

Poczułam ciepły dotyk Jego dłoni...

Przejaśnia się...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.