wbrew sobie...

Znów robię coś wbrew sobie...
dla dobra kogoś...
dla idei...

porzucam być może szansę na skończenie studiów...no bo jak niby mam mieszkając ponad 200kilometrów od uczelni i pracując zdać 5 egzaminów... 3 zaliczenia na ocenę,napisać pracę..zdać ją....

jest inna alternatywa...ale niestosowna dla mojej drugiej połowy..bo to wtedy On by musiał iść do pracy...

nie chcę wiecznie rezygnować z siebie.
tak bardzo chciałam skończyć te studia...

z jednego toksycznego środowiska w drugie...
plany na lata w tamtym miejscu...
znów będę siedzieć w domu i się bała wyjść...
nie dam rady...nie wytrzymam..nie chcę...

dlaczego ciągle muszę robić coś czego nie chcę?
coś ..co czuję iż nie jest dla mnie dobre...
dlaczego muszę porzucać siebie...
swoje plany...swoje marzenia...
dlaczego?

nie chcę wybierać miedzy Waldkiem a szkołą...On dla mnie nie pójdzie tam, gdzie ja chcę...
wymaga ode mnie czegoś czego ja do cholery nie chcę!!!!!

mam ochotę płakać do utraty tchu.


nie chcę...
nie chcę...
nie chcę...

  



Komentarze

  1. rozumiem ze już rozmawialiście na ten temat??? heh... cięzka sprawa.... a co to za studia??? zaoczne, dzienne??

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie powinnas robic nic, co jest wbrew Tobie. Studia sa bardzo wazne, bez wzgledu na to- jakie one sa, czy sa dzienne czy zaoczne. Trzeba to doprowadzic do konca. Potem mozesz nie miec juz mozliwosci na ich ukonczenie. Ciezko jest studiowac, pracowac- to prawda. Ale pozniej bez wymaganego wyksztacenia bedzie ciezko zyc. Musisz tez rozwijac swoje pasje. To nie tak, ze zawsze wszystko musimy robic, aby tym innym bylo dobrze. Inni musza zrozumiec tez nas. Nie rob nic pochopnie, zastanow sie. Kazda decyzja musi byc przemyslana, musi byc Twoja. Cokolwiek zdecydujesz- nie mozesz pozniej tego zalowac. Zycze Ci sily w podejmowaniu odpowiednich decyzji! Wiem, ze to trudne ...

    OdpowiedzUsuń
  3. no to dlaczego nie płaczesz,skoro masz ochotę,smutny ten twój blog mocno przerysowane uczucia i jeszcze mocniej cierpienie ! Po co ? ludzie nie lubią nieszczęśników i nieudaczników a ty chyba za taką chcesz uchodzić a może taka jesteś ! Skoro facet jest taki okropny to po jaką cholerę z nim jesteś a może po prostu lubisz czuć się nieszczęśliwa, to prostsze niż podjęcie walki z życiem!Nie wiem czy jesteś bardziej śmieszna czy żałosna,a może wszystko co jest jest wbrew tobie bo ośmiela się istnieć nie dla ciebie

    OdpowiedzUsuń
  4. mój blog to moja sprawa...nie zapraszałam Cię do niego.nie masz prawa oceniać nikogo.nie masz ku temu kompetencji moja droga...przerysowane uczucia i cierpienie to moja wewnętrzna sprawa...swoją drogą..skoro jesteś taka odwazna..dlaczego nie podałaś swojego maila tylko piszesz anonimowo?:)blog jest formą pamiętnika...pisze to co czuję..jeśli Ci sie nie podoba..żegnam...a IP komputera łatwo sprawdzic..mam nadzieje ze piszesz z kafejki:)bo inaczej szybko się dowiem kim jestes i jak piękne,pełne szczęscia jest Twoje życie...na ten czas żegnam.kazdy Twój pełen szczeniackich mądrosci post będzie kasowany(chwała Bogu za taką opcję:).Uznaję ten za prowokację i niewiedzę.żegnam.do niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no i widzisz....jak łatwo sie wielu rzeczy dowiedzieć...nie będę robić z tego zadymy...dla dobra ogółu...proponuję byś zajęła sie swoim chorym życiem...wzięła je za kark...znalazła odpowiedniego faceta:)ui była szczęsliwa:)bo Twoje szczęscie jest tylko pokazówką...ja wolę nie bić zewszad fałszem i pokazać jak jest naprawdę.wiesz "Samaro"...internet nie jest incognito:)i masz rację..ludzie nie lubią nieszczęsników...tylko..ja nie muszę zabiegać o przyjaźnie:)mam ich naprawde wiele:)Ty zdaje sie przez swój fałsz, złosliwość i obłude musisz zadowalać sie zostawianiem "niby anonimowych"komentarzy:)współczuję...zawsze było mi żal samotnych,wrednych,zdesperowanych ludzi którzy swoje niepowodzenia i zawody wyładowują na innych.powodzenia w szukaniu przyjaciół ;)mysle ze masz z tym spory problem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. i zaznaczam ze kolejny post z twojej strony zostanie potraktowany mniej przyjaźnie:)))lojalnie uprzedzam ze dowiedzą sie Ci którzy powinni...żegnam Panią incognito :)))pokazówki odwagi są żałosne...tak samo jak jad którym trzeba pluć by się dowartościować....och..to dopiero śmiechu warte...może stworzę kolejnego bloga by pisać o takich jak Ty :)a może zacznę bywać tam gdzie Ty :)pokażę Ci ze wiele rzeczy potrafię doprowadzić naprawdę łądnie do końca...tylko ja wiem czy to przyniesie Ci korzyść?i czy chcę być taka jak TY:)?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.