dysocjuję...

moje życie jak za mgłą przepływa...
Ledwo widoczne...
Zapadam się...
ŻAL... czuję do ciebie żal mamo...
nie byłam nawet na tyle ważna dla Ciebie by przejść 500metrów i postać 15 minut na ślubie..na moim ślubie...w tak ważnym dniu...
jak mogę Cię szanować...jak?

Stąpam po grząskim gruncie...
Przyklejam się do sufitu myśli, po to, by po chwili z łomotem spaść....
Chodzę do kina mojego życia...
Chodzę do kina średnio 3-4razy w tygodniu....
A tam zabija mnie przestrzeń, zabija mnie czas....emocje...

Wewnątrz jest inaczej....

Kiedy ściany przeżyć napastują mózg, kiedy ściany emocji napastują ciało – wtedy nie ma mnie, a czas nie ma też żadnego znaczenia...
ziemia ucieka spod stóp....

Mijam dzień za dniem....
A to, co za mną, jest obok mnie...
I tylko czasami chcę zmieniać świat...

I odmierzam (dokładnie dobrane!) trzy kroki w przeszłość………
wtedy wszystko było inne i w innej czasoprzestrzeni...
byle nie więcej...
byle nie umrzeć z żalu...
  

Komentarze

  1. Angel, czy Ty naprawde wyszlas za maz? Super! W takim razie zycze Ci tego co jest Ci najbardziej potrzebne. I milosci, ktora bedzie zawsze i tego, aby problemy, ktore niestety sa nieuchronne- nie zasmucaly Twojego zycia. A mama ...coz. Czasami tak bywa. Ona musi dojrzec, dorosnac, zrozumiec to, co jest pewnie dla niej niepojete. Daj jej "garsc"czasu. Duzo czasu. Gdyby Twoj wiersz okazal sie fikcja literacka- to tez zycze Ci wszystkeigo co dobre.

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo przykre co napisałaś, wszak rodzicem jest się przez całe życie, a dobro i szczęście swojego dziecka powinno być najważniejsze.Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia, dla którego można nie być na ślubie córki.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...nie wiem dlaczego ona nie była... i nie umiem jej zrozumieć... przykro mi... ale pamiętaj, że byli ludzie, którzy Cię kochają! Z tego co widziałam było tam sporo ludzi! a skoro ona nie chciała widzieć Twojego szczęścia, to jej pech... Angel, jesteś silna! A my Cię kochamy:* Pamiętaj...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochanie, nie lataj. Zejdź na ziemię i wiesz gdzie trzeba pójść. Iza dała Ci adres. Trzymam kciuki, mocno. I myślę każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję Julka:)...tak..wyszłam za mąż...jestem żoną...i to chyba najcudowniejsze co mnie w życiu spotkało:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.