wyjaśnianie wszystkiego do końca...

nie wiem czy jest to wada..choroba...
wiem jednak że wyjaśnianie do końca jest dla mnie ważne..z jednego powodu..nigdy mnie nie zawiodło...

cudownie jest mieć kogoś kto ufa i wierzy drugiej osobie w 100%.

ja jednak poprosiłam kogoś o pomoc w sprawdzeniu IP komputera...
okazuje sie ze moje "sprawdzanie do końca"chroni mnie przed cudzym kłamstwem...
nawet jeśli to chore...to póki co zostanę przy tym...


bo boję się kłamstwa.
i boję się być okłamywana.

a listopad..żmudny..trudny...z burzą emocji i uczuć..
z przeczuciem...i intuicją..
ze strachem i silną chęcią zakończenia marnego żywota jaki wiodę.
listopad...i październik to czas opuszczenia...przez matkę...
to czas śmierci bliskiej mi osoby...to czas kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z własną bezwolnością w konfrontacji z prawdą..
to czas kiedy zachowuję się jak mała Aga...która wiedziała że mówi prawdę..i bardzo chciała by matka jej uwierzyła.
która była pewna swojej niewinności.
dziś zauważyłam związek z uczuciami i historią...
dziś zauważyłam że w dzisiejszym świecie prawda jest dla większości ludzi mało istotna.
to tylko slogan...ale nie czyny...
dziś zrozumiałam,że chcę odpocząć..inaczej nie przetrzymam niczego.
dziś chciałabym mieć tyle siły by poprosić męża"kochanie...zawieź mnie na oddział...tak bardzo boję sie ze coś złego sie stanie".
z drugiej strony..chciałabym być tą silną Agą...radzącą sobie z przeciwnościami losu..z zawodami...z uśmiechem przechodzącą nad swoimi problemami mimo ze wnętrze pęka z bólu na miliony kawałków...
wiem jednak ze na tą pozorną siłę trzeba również za dużo siły...
a ja nie chcę być "jakaś tam"..wystudiowana..
chcę być sobą...
cieszy mnie że czuję się..czysta...mam czyste sumienie...
to ważne..naprawdę ważne..

i moja praca...cudowne ..kochane maleństwa...
kocham ją..kocham moją pracę...

 


Komentarze

  1. szaryszaraczek@op.pl5 listopada 2008 16:00

    Jesteś niewinna, jak każde dziecko, które tego doświadczyło, ale to pewnie wiesz.Nie rozumiem postępowania rodziców, a zwłaszcza matki, która nie widzi, bądź nie chce widzieć, albo która nie wierzy własnemu dziecku.Musisz wiedzieć, że gdzieś tam w norce, są ludzie, którzy ciepło o Tobie myślą i chcą Cię wspierać, ale czasami nie wiedzą, czy przypadkiem nie będzie to odebrane jako narzucanie się.Wiedz, że jestem i służę swoją pomocą....

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszce Arci..Anioł stanął przede mnądotknął czołaszepnąłniewinnaczystaJesteśNie uwierzyłamwysłannikowi niebakrzyczałam że kłamiedzieckiem byłamwinę posłusznie złączyłam ze swym losemzasmucony odszedłniepostrzeżeniedrżącyciężar mej winy na swoje skrzydła wziąłzaniósł do niebabrama niebioszamknięta byłaBógwiny nie uznałpamiętasz? to było dla Ciebie:*

    OdpowiedzUsuń
  3. pamiętam kochana...pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały jest ten wiersz... Aguś... Ty wiesz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekno slow uspakaja. A Twoja praca- cudowna. Patrzac na to malenstwo z lebkiem porosnietym wloskami- az chce sie zyc. Patrzac na jego spokoj ... Niech to co dobre- udzieli sie i Tobie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.