jak zawsze...
chciałam zapomnieć...
odbiegłam myślami i ciałem..
gdzieś poza..daleko...
gdzieś mnie poniosło, coś przeczytałam, a potem zupełnie nie na temat wspomnienia mam...
ze wspomnień się składam i niczego więcej...
nic na swoim miejscu nie jest...
bo paru dni tygodnia nie pamiętam... zupełnie.
od pewnego momentu, nie pamiętam...
bulimia mną włada...
sposób na oczyszczenie..ulgę...
muszę..
muszę...
Niby ja..a jak nie ja...
Biegam we śnie...przerażona...
uciekam..
a wszędzie on...
sem niby miły z pozoru..jakaś plaza...ciepły piasek..
a potem go widzę...
i biegnę tak szybko jak to możliwe..
a On jest szybszy..
zbyt szybko się zbliża...
jakby moje kroki mimo ogromnego wysiłku były maleńkie i powolne...
dopada mnie..krzywdzi...
budzę się zroszona kroplami potu...
nie mogę zaczerpnąć tchu...
Nitromint..gdzie mój lek na serce, który pomoże złapać oddech...
a potem leżę...
patrzę na dawno znane kształty które nabierają rysów gdy robi sie coraz jaśniej...
okazuje sie ze mój sen to zaledwie godzina..lub dwie...
i taka męczarnia...
Mąż mój wyjechał do pracy...
Holandia...
samotność...
święta..
wszak trzeba jakoś jeść..żyć...
dziwne to życie...
całkiem dziwne...
odbiegłam myślami i ciałem..
gdzieś poza..daleko...
gdzieś mnie poniosło, coś przeczytałam, a potem zupełnie nie na temat wspomnienia mam...
ze wspomnień się składam i niczego więcej...
nic na swoim miejscu nie jest...
bo paru dni tygodnia nie pamiętam... zupełnie.
od pewnego momentu, nie pamiętam...
bulimia mną włada...
sposób na oczyszczenie..ulgę...
muszę..
muszę...
Niby ja..a jak nie ja...
Biegam we śnie...przerażona...
uciekam..
a wszędzie on...
sem niby miły z pozoru..jakaś plaza...ciepły piasek..
a potem go widzę...
i biegnę tak szybko jak to możliwe..
a On jest szybszy..
zbyt szybko się zbliża...
jakby moje kroki mimo ogromnego wysiłku były maleńkie i powolne...
dopada mnie..krzywdzi...
budzę się zroszona kroplami potu...
nie mogę zaczerpnąć tchu...
Nitromint..gdzie mój lek na serce, który pomoże złapać oddech...
a potem leżę...
patrzę na dawno znane kształty które nabierają rysów gdy robi sie coraz jaśniej...
okazuje sie ze mój sen to zaledwie godzina..lub dwie...
i taka męczarnia...
Mąż mój wyjechał do pracy...
Holandia...
samotność...
święta..
wszak trzeba jakoś jeść..żyć...
dziwne to życie...
całkiem dziwne...
Takie Angel jest zycie. Czesto jestesmy daleko od swoich bliskich. Albo wyjezdzaja oni, albo my ... Zycze Ci, abys spedzila te Swieta dobrze i abys byla zwyczajnie szczesliwa. No i radosci Ci zycze takiej prawdziwej, bez strachu i zlych wspomnien. I sniegu, takiego jak u mnie- ogromnego, mroznego,puchowego ( dzisiaj odwolali przez ten snieg szkoly). Pozdrawiam swiatecznie!
OdpowiedzUsuńAga, masz mnie, ja jestem i będę, moje święta też sa zawsze smutne, wiec napisz na gg a razem zaradzimy, mam nawet pomysl pewnien :)
OdpowiedzUsuńWspomnienia kto się z nich nie składa chyba każdy tyle tylko Aguś ,że my mamy takie które ciągle są obecne w dzień w nocybo wryły się się w nasze umysły zbyt głęboko ...Mogłabym powiedzieć Ci teraz ,że to tylko wspomnienia niestety to część nas część naszego życia i złych doświadczeń. Mamy i dobre wierzę w to ,że mamy dobre wspomnienia tylko są zamazane mało istotne dla nas bo nie ma narazie takiej mocy by je wyłuskać z pomiędzy tych złych.Święta też ich nie lubię żle się kojarzą cierpię gdy w moim obecnym domu domownicy się cieszą wyczekują. Chcę byś przyłączyła się do Nas będziemy czekać będzie nam rażniej bynajmniej w te dni.....
OdpowiedzUsuńJak widzisz ta Nieobecna jest bardziej obecna niż ktokolwiek, i blisko Ciebie Ją Pan Bóg umiejscowił na świecie. Może miał w tym jakiś swój cel :) Całuję Was obydwie, w pewnym sensie obydwie jesteście też moje :)
OdpowiedzUsuńjestem obok przy Tobie serce me czuwa przy Tobie.
OdpowiedzUsuńdziękuję Julio:)Tobie rówież śnieżnych..cudownych świat...
OdpowiedzUsuńnapisze na bank jak wrócę z pracy:***
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze..dziekuję za zaproszenie..i już na wyrost za jutrzejszy barszczyk:)))
OdpowiedzUsuńprzeslę Ci gwiazdkę z nieba:)taką specjalnie dla Ciebie:*
OdpowiedzUsuń